Nie potrawiłam nie odpowiedzieć na pocałunek Thomasa. Dopiero po chwili się opanowałam. Odsunęłam się od chłopaka. Spojrzałam na niego.
- Nie powinieneś leżeć w lóżku i odpoczywać? - zasugerowałam.
Thomas?
środa, 31 grudnia 2014
Od Thomasa cd Shelby
Nie chciałem by dziewczyna odchodziła, przy niej czułem się jakoś lepiej... Nie wiem to było dziwne uczucie gdy byłem z nią. To było żeby ja się... Że co...
- Zostań- powiedziałem
Podeszłem do dziewczyny. Złapałem ją w talli. Pocałowałem ją.
(Shelby)
- Zostań- powiedziałem
Podeszłem do dziewczyny. Złapałem ją w talli. Pocałowałem ją.
(Shelby)
Od Shelby cd Thomas
- Ty pomogłeś mi, ja pomagam tobie. To chyba oczywiste. - powiedziałam, chociaż w gruncie rzeczy sama nie byłam pewna dlaczego jeszcze tu jestem.
Spojrzałam na Thomasa. Chyba nie takiej odpowiedzi oczekiwał.
- Jeśli chcesz mogę stąd iść i więcej nie wracać. - dodałam.
Nie wiem komu chciałam udowodnić, że mi nie zależy, Thomasaowi czy sobie. Czekałam na reakcję chłopaka.
Thomas?
Spojrzałam na Thomasa. Chyba nie takiej odpowiedzi oczekiwał.
- Jeśli chcesz mogę stąd iść i więcej nie wracać. - dodałam.
Nie wiem komu chciałam udowodnić, że mi nie zależy, Thomasaowi czy sobie. Czekałam na reakcję chłopaka.
Thomas?
Od Thomasa cd Shelby
Wróciłem nie chętnie do fabryki. Zirytowany usiadłem nq kanapie.
- A kiedy się obudzi ?- spytałem
- Za pare godzin - powiedziała
Nie mam pojęcia dlaczego, ale czułem się bez radny. Spojrzałem w oczy dziewczynie.
- To może się przejdziemy ?- spytałem
- Nie... -odparła szybko
- Czemu ?- spytałem
- Bo widze że każdy krok cię boli. -powiedziała
- Ejj noo... To dlatego kazałaś mi zawrócić ?- troche sie oburzylem
Czemu zależy jej na moim zdrowiu ?
- Też - odpowiedziała
- Czemu ci zależy na moim zdrowiu ?- spytałem
- Nie zależy
- Właśnie widze - odpowiedziałem - Powiedz...
(Shelby)
- A kiedy się obudzi ?- spytałem
- Za pare godzin - powiedziała
Nie mam pojęcia dlaczego, ale czułem się bez radny. Spojrzałem w oczy dziewczynie.
- To może się przejdziemy ?- spytałem
- Nie... -odparła szybko
- Czemu ?- spytałem
- Bo widze że każdy krok cię boli. -powiedziała
- Ejj noo... To dlatego kazałaś mi zawrócić ?- troche sie oburzylem
Czemu zależy jej na moim zdrowiu ?
- Też - odpowiedziała
- Czemu ci zależy na moim zdrowiu ?- spytałem
- Nie zależy
- Właśnie widze - odpowiedziałem - Powiedz...
(Shelby)
Od Shelby cd Thomas
Widziałam, że każdy krok sprawiał Thomasowi ból, chociaż chłopak starał się tego nie okazywać.
- W tym stanie nigdzie nie pójdziesz. - odezwałam się.
- Ale ten facet...
- On też się nigdzie nie wybiera. - Thomas posłał mi pytające spojrzenie. - Śpi. - wyjaśniłam. - Dostał dawkę środka usypiającego przeznaczoną dla tygrysa. Więc teraz i tak z nim nie pogadasz.
Thomas westchnął i zawrócił do mieszkania.
Thomas?
- W tym stanie nigdzie nie pójdziesz. - odezwałam się.
- Ale ten facet...
- On też się nigdzie nie wybiera. - Thomas posłał mi pytające spojrzenie. - Śpi. - wyjaśniłam. - Dostał dawkę środka usypiającego przeznaczoną dla tygrysa. Więc teraz i tak z nim nie pogadasz.
Thomas westchnął i zawrócił do mieszkania.
Thomas?
Od Thomasa cd Shelby
Strasznie się czułem, ale już nie tak jak wcześniej. Lekko uniosłem głowe. Dalej ogromny ból czułen... Udało mi się powoli siąść. Obraz już nie był rozmazany. Zobaczyłem przed sobą dziewczyne i Deveshee...
- Dziękuje... - odparłem
Wstałem powoli i opatrzyłem rane.
- Gdzie twój tygrys ?- spytałem
- Pilnuje tego faceta- powiedziała
- To dobrze... Muszę się dowiedzieć czemu ktoś miałby go wysyłać po mnie...
Napiłem się wody.
- Chcesz ?- spytałem
- Nie trzeba- odpowiedziała
Deveshee podbiegł do mnie szczęśliwy i zaczął merdać jak szalony ogonem. Pogłaskałem wilczka.
- Musimy iść tam do tego faceta i sobie "pogadam" z nim...
Taa moje rozmowy w kochanymi wrogami. Wyszliśmy, Deveshee został w środku. Każdy krok bolał, ale próbowałem wytrzymać.
(Shelby)
- Dziękuje... - odparłem
Wstałem powoli i opatrzyłem rane.
- Gdzie twój tygrys ?- spytałem
- Pilnuje tego faceta- powiedziała
- To dobrze... Muszę się dowiedzieć czemu ktoś miałby go wysyłać po mnie...
Napiłem się wody.
- Chcesz ?- spytałem
- Nie trzeba- odpowiedziała
Deveshee podbiegł do mnie szczęśliwy i zaczął merdać jak szalony ogonem. Pogłaskałem wilczka.
- Musimy iść tam do tego faceta i sobie "pogadam" z nim...
Taa moje rozmowy w kochanymi wrogami. Wyszliśmy, Deveshee został w środku. Każdy krok bolał, ale próbowałem wytrzymać.
(Shelby)
wtorek, 30 grudnia 2014
Od Shelby cd Thomas
Podbiegłam do Thomasa pomagając mu utrzymać się na nogach. Chłopak oparł się o pobliskie drzewo, a ja skorzystałam z tego, że trzyma się drzewa podeszłam do napastnika. Był nieprzytomny. Szybko wyjęłam z kieszeni strzykawkę ze środkiem usypiającym, wbiłam igłę w jego szyję i nacisnęłam tłok, po czym wróciłam do Thomasa.
- Deveshee! Chodź! - krzyknęłam. - Ishaan, zostań i przypilnuj naszego kolegi. - zwróciłam się do tygrysa i zaczęłam prowadzić Thomasa w stronę fabryki.
***
Na szczęście Thomas nie miał wielu rzeczy w szafkach, więc szybko udało mi się znaleźć antidotum. Natychmiast podałam je chłopakowi. Pozostało czekać. Czas mijał bardzo powoli. Kiedy Thomas wreszcie otworzył oczy odetchnęłam z ulgą.
- Thomas? Słyszysz mnie?
Chłopak ledwo zauważalnie kiwnął głową. Po kilku minutach lekko uniósł głowę i rozejrzał się do okoła.
- Gdzie... jestem?
- W fabryce. - powiedziałam.
Thomas?
- Deveshee! Chodź! - krzyknęłam. - Ishaan, zostań i przypilnuj naszego kolegi. - zwróciłam się do tygrysa i zaczęłam prowadzić Thomasa w stronę fabryki.
***
Na szczęście Thomas nie miał wielu rzeczy w szafkach, więc szybko udało mi się znaleźć antidotum. Natychmiast podałam je chłopakowi. Pozostało czekać. Czas mijał bardzo powoli. Kiedy Thomas wreszcie otworzył oczy odetchnęłam z ulgą.
- Thomas? Słyszysz mnie?
Chłopak ledwo zauważalnie kiwnął głową. Po kilku minutach lekko uniósł głowę i rozejrzał się do okoła.
- Gdzie... jestem?
- W fabryce. - powiedziałam.
Thomas?
Od Thomasa cd Shelby
Sądziłem że już nie istnieją mili i tolerancyjni ludzie, ale się myliłem. Miałem przed sobą żywy okaz... Lekko się uśmiechnąłem. Dziewczyna podeszła do mnie i zdjęła mi znów okulary.
- Zdejmij je... Nie słuchaj innych, ja na twoim miejscu bym się cieszyła że jestem wyjątkowa... - powiedziała i wsadziła mi okulary do kieszeni bluzy.
Jakoś nastała krępująca cisza. Nie wiem skąd mam takie szczęście w nieszczęściu, ale wyczułem kogoś obecność.
- Ktoś nas obserwuje - powiedziałem do dziewczyny
Nagle nadleciał nóż, który prosto celował w moją głowe. Szybko zrobiłem unik i nóż głęboko wbił się w drzewo. To było koszmarne uczucie kiedy przeciwnik cię widzi, a ty go nie. Wyciągnąłem zza pleców łuk bloczkowy i szybko naciągnąłem cieciwe. Nadleciał kolejny nóż trafiając mnie w obojczyk.
- Ał.. - mruknąłem choć o wiele bardziej bolało
Szybko wyjąłem nóż. Nagle w zaroślach dostrzegłem kolesia. Szybko wystrzeliłem jedną z moich kochanych strzał (paraliżująca). Koleś dostał prosto w klatke piersiową, i pokopał go dość mocno prąd.
Podeszłem do niego i złapałem go za gardło.
- Czemu chciałeś mnie zabić !!- spytałem ostro
- Ktoś... Pragniee... Ciebie... - wydusił z siebie, a ja mu przywaliłem w pysk...Nagle rana zaczęła dość piec, odchyliłem bluze razem z koszulką. Zobaczyłem troszeńke jasno błękitnej mazi... Znów trudka ! Z trudem podszedłem do dziewczyny... Obraz już zaczynął się rozmazywać, a ja powoli traciłem przytomność.-
Masz teraz szanse się odpłacić... Musisz pomóc mi się dostać do mojego niby domu- wydusiłem z siebie - Rana jest zatruta, a tam mam odtrudkę... - dopowiedziałem
Dziewczyna przerażona spojrzała na mnie.
( Shelby)
- Zdejmij je... Nie słuchaj innych, ja na twoim miejscu bym się cieszyła że jestem wyjątkowa... - powiedziała i wsadziła mi okulary do kieszeni bluzy.
Jakoś nastała krępująca cisza. Nie wiem skąd mam takie szczęście w nieszczęściu, ale wyczułem kogoś obecność.
- Ktoś nas obserwuje - powiedziałem do dziewczyny
Nagle nadleciał nóż, który prosto celował w moją głowe. Szybko zrobiłem unik i nóż głęboko wbił się w drzewo. To było koszmarne uczucie kiedy przeciwnik cię widzi, a ty go nie. Wyciągnąłem zza pleców łuk bloczkowy i szybko naciągnąłem cieciwe. Nadleciał kolejny nóż trafiając mnie w obojczyk.
- Ał.. - mruknąłem choć o wiele bardziej bolało
Szybko wyjąłem nóż. Nagle w zaroślach dostrzegłem kolesia. Szybko wystrzeliłem jedną z moich kochanych strzał (paraliżująca). Koleś dostał prosto w klatke piersiową, i pokopał go dość mocno prąd.
Podeszłem do niego i złapałem go za gardło.
- Czemu chciałeś mnie zabić !!- spytałem ostro
- Ktoś... Pragniee... Ciebie... - wydusił z siebie, a ja mu przywaliłem w pysk...Nagle rana zaczęła dość piec, odchyliłem bluze razem z koszulką. Zobaczyłem troszeńke jasno błękitnej mazi... Znów trudka ! Z trudem podszedłem do dziewczyny... Obraz już zaczynął się rozmazywać, a ja powoli traciłem przytomność.-
Masz teraz szanse się odpłacić... Musisz pomóc mi się dostać do mojego niby domu- wydusiłem z siebie - Rana jest zatruta, a tam mam odtrudkę... - dopowiedziałem
Dziewczyna przerażona spojrzała na mnie.
( Shelby)
Od Luny cd Daniel
- Nigdzie nie mieszkam
Powiedziałam wstając
- Aha. Daniel jestem
- Luna
Mruknęłam i popatrzyłam na niego obojętnym wzrokiem
- A ty?
Zapytałam
- Co ja?
Jak widać nie zrozumiał
- Mieszkasz tu?
<Daniel?>
Powiedziałam wstając
- Aha. Daniel jestem
- Luna
Mruknęłam i popatrzyłam na niego obojętnym wzrokiem
- A ty?
Zapytałam
- Co ja?
Jak widać nie zrozumiał
- Mieszkasz tu?
<Daniel?>
Od Shelby cd Thomas
- Żartujesz sobie? - spytałam zszokowana. - Przecież takich rzeczy jak wygląd się nie wybiera.
- Tak, wiem, ale wszyscy...
-Ktoś kiedyś powiedział, żeby nie oceniać książki po okładce. Nie uważam cię za dziwaka. - powiedziałam.
Thomas?
- Tak, wiem, ale wszyscy...
-Ktoś kiedyś powiedział, żeby nie oceniać książki po okładce. Nie uważam cię za dziwaka. - powiedziałam.
Thomas?
Od Daniela cd Luna
Szedłem ciemną uliczką szukając kogo kolwiek... Już od paru dni nie widziałem żywego człowieka. Nagle nie chcący zamyślony wpadłem na kogoś.
- Sorry - powiedzialem
Spojrzałem na osobe. Okazało się że to dziewczyna.
- Mieszkasz tu ?- spytałem
(Luna)
- Sorry - powiedzialem
Spojrzałem na osobe. Okazało się że to dziewczyna.
- Mieszkasz tu ?- spytałem
(Luna)
Od Thomasa cd Shelby
Wziąłem dziewczynie okulary i założyłem je.
- Nie bierze się czyjiś rzeczy... - powiedziałem ale nie byłem na nią zły.
Nie lubiłem jak ktoś bierze i zdejmuje mi okulary... Może moje oczy nie były najpiękniejsze, ale to tylko wyjątkowo spotykany kolor oczu. Nie mam pojęcia skąd mam taki kolor oczu.
- Przepraszam.. - powiedziała nadal zasmucona
- Dobra nic się nie stało, nie wiedziałaś... Czy uważasz mnie za dziwaka ?- spytałen
Oparłem się o najbliższe drzewo.
(Shelby)
- Nie bierze się czyjiś rzeczy... - powiedziałem ale nie byłem na nią zły.
Nie lubiłem jak ktoś bierze i zdejmuje mi okulary... Może moje oczy nie były najpiękniejsze, ale to tylko wyjątkowo spotykany kolor oczu. Nie mam pojęcia skąd mam taki kolor oczu.
- Przepraszam.. - powiedziała nadal zasmucona
- Dobra nic się nie stało, nie wiedziałaś... Czy uważasz mnie za dziwaka ?- spytałen
Oparłem się o najbliższe drzewo.
(Shelby)
Od Luny cd Thomasa
Prychnęłam i przekręciłam oczami
- Luna
Westchnęłam i się odwróciłam
- A ty gdzie?
Zapytał
- Daleko
Powiedziałam i ruszyłam. On zaczął mnie szpiegować - czułam to i go wiedziałam. Wyszłam z "jego" terenów
- Papa
Pomachałam rączką w jego stronę, gdzie się zatrzymał i ruszyłam dalej. Znałam trochę osób z sierocińca, więc może ktoś został żywy, ale wątpię. Chodziłam tak do nocy. Lubiłam spacery nocne pod gołym niebem. Szłam patrząc w górę, aż przez przypadek na kogoś wpadłam
- Sorry
Mruknęłam
<Daniel?>
- Luna
Westchnęłam i się odwróciłam
- A ty gdzie?
Zapytał
- Daleko
Powiedziałam i ruszyłam. On zaczął mnie szpiegować - czułam to i go wiedziałam. Wyszłam z "jego" terenów
- Papa
Pomachałam rączką w jego stronę, gdzie się zatrzymał i ruszyłam dalej. Znałam trochę osób z sierocińca, więc może ktoś został żywy, ale wątpię. Chodziłam tak do nocy. Lubiłam spacery nocne pod gołym niebem. Szłam patrząc w górę, aż przez przypadek na kogoś wpadłam
- Sorry
Mruknęłam
<Daniel?>
Od Shelby cd Thomas
Muszę przyznać, że mnie zatkało. Spodziewałam się... właściwie nie wiem czego... Thomas widząc moją reakcję wyjął mi z ręki swoje okulary i znowu je założył. Nie miałam pojęcia jak mam się zachować.
- Przepraszam. - powiedziałam, nerwowo ciągnąc rękaw mojej bluzy do ziemi. - Nie powinnam się tak zachowywać...
Thomas?
- Przepraszam. - powiedziałam, nerwowo ciągnąc rękaw mojej bluzy do ziemi. - Nie powinnam się tak zachowywać...
Thomas?
Od Thomasa cd Shelby
Dalej wolałem trzymać się na dystans od tygrysa. Już szczerze mówiąc dawno nikt mi nie podziękował. Choć co się dziwić nikomu nie pomagałem, ale mam uczucia i nie pozwole by jakieś zaprzyjaźnione ( od np. Shelby) zginęło przez głupka. Nie pewny byłem, ale lekko podszedłem do dziewczyny. Wilczek znów spojrzał na mnie i popchał mnie w strone dziewczyny. Nie powiem bo Shelby była dość ładną dziewczyną... I nie za przecze że troszecze się zakochałem, ale i tak to miłość tylko z jednie strony. Spojrzałem na dziewczyne. Wilczek usiadł jakby zadowolony.
- No się tak gapisz - powiedziałem do wilcza i lekko przewróciłem go ręką.
Dziewczyna jakby się uśmiechnęła. Troche czułem się za kłopotany. Podrapałem się w głowe. Denerwowało mnie że musze mieć soczewki lub okulary. Nagle właśnie dziewcxyna się zapytała.
- Dlaczego zawsze jak cię widze to masz okulary?- spytała
Nie miałem ochoty o tym rozmawiać, ale w końcu się odważyłem.
- Wole chodzić w okularach, gdyż mam taki jakby inny kolor oczu... - powiedxiałem
Dziewczyna wstała i podszedła do mnie i zdjęła mi okulary. Od wróciłem wzrok, by nie zauważyła koloru oczu.
- spojsz na mnie - powiedziała dość stanowczo
Jakoś tak wyszło i jej posłuchałem. Spojrzałem na nią. Miała lekko przerarzoną mine. Nie dziwie się też jakby kogoś spotkał, osobe co ma czerwono krwiste oczy naturalne, eystraszył się...
Shelby? Moje oczęta *.*
- No się tak gapisz - powiedziałem do wilcza i lekko przewróciłem go ręką.
Dziewczyna jakby się uśmiechnęła. Troche czułem się za kłopotany. Podrapałem się w głowe. Denerwowało mnie że musze mieć soczewki lub okulary. Nagle właśnie dziewcxyna się zapytała.
- Dlaczego zawsze jak cię widze to masz okulary?- spytała
Nie miałem ochoty o tym rozmawiać, ale w końcu się odważyłem.
- Wole chodzić w okularach, gdyż mam taki jakby inny kolor oczu... - powiedxiałem
Dziewczyna wstała i podszedła do mnie i zdjęła mi okulary. Od wróciłem wzrok, by nie zauważyła koloru oczu.
- spojsz na mnie - powiedziała dość stanowczo
Jakoś tak wyszło i jej posłuchałem. Spojrzałem na nią. Miała lekko przerarzoną mine. Nie dziwie się też jakby kogoś spotkał, osobe co ma czerwono krwiste oczy naturalne, eystraszył się...
Shelby? Moje oczęta *.*
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Od Shelby cd Thomas
- To jest on. - powiedziałam siadając obok tygrysa.
Ishaan nieznacznie podniósł łeb.
- I chciałby ci podziękować za uratowanie życia. - dodałam patrząc na Thomasa. - Ja zresztą też.
- Nie ma za co. - odparł chłopak.
- Jest za co. Gdyby nie ty, znalazłabym Ishaana martwego.
To brzmiało strasznie oficjalnie, ale nawet po części nie opisywało tego, co zawdzięczam Thomasowi. Oprócz tego tygrysa nie miałam już nikogo. Zauważyłam, że chłopak co jakiś czas spoglądał na tygrysa odrobinę niepewnie.
- Spokojnie. W tym stanie nic ci nie zrobi. - zaśmiałam się.
Thomas?
Ishaan nieznacznie podniósł łeb.
- I chciałby ci podziękować za uratowanie życia. - dodałam patrząc na Thomasa. - Ja zresztą też.
- Nie ma za co. - odparł chłopak.
- Jest za co. Gdyby nie ty, znalazłabym Ishaana martwego.
To brzmiało strasznie oficjalnie, ale nawet po części nie opisywało tego, co zawdzięczam Thomasowi. Oprócz tego tygrysa nie miałam już nikogo. Zauważyłam, że chłopak co jakiś czas spoglądał na tygrysa odrobinę niepewnie.
- Spokojnie. W tym stanie nic ci nie zrobi. - zaśmiałam się.
Thomas?
Od Thomasa cd Shelby
Wilczek spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem.
- Wcale mi na niej nie zależy - odparłem morderczym wzrokiem
Wliczek złapał mnie za nogawkę i pociągnął w strone dziewczyny.
- Poradzi sobie sama... Dałem jej odtrudke, pewnie wie co trzeba zrobić... - powiedziałem patrząc na oczka wilczka
To było dość dziwne że z nim gadałem... Pewnie teraz uważacie mnie za świra... Ale jego miny mówią same za siebie. Wilk znowu złapał za nogawkę i trochę nawet za noge.
- Ałł... - spojrzałem na wilczka
On skulił ogon i uszka.
- Dobraa... Już idee... - nie wytrzymałem i powoli ruszyłem w strone lasu
Wilczek szedł przodem wąchając i tropiąc ślady dziewczyny. Po chwili zauważyłem ją z ukrycia. Stała nad leżącym tygrysem... Czyżby się spóźniła ?? Podszedłem do niej spokojnie, choć zobaczyłem nie wielki ruch u tygrysa, czyli żył.
- Podałaś jej to ?- spytałem
Deveshee podbiegł do leżącego tygrysa i zaczął go leciutko szturchać noskiem.
(Shelby)
- Wcale mi na niej nie zależy - odparłem morderczym wzrokiem
Wliczek złapał mnie za nogawkę i pociągnął w strone dziewczyny.
- Poradzi sobie sama... Dałem jej odtrudke, pewnie wie co trzeba zrobić... - powiedziałem patrząc na oczka wilczka
To było dość dziwne że z nim gadałem... Pewnie teraz uważacie mnie za świra... Ale jego miny mówią same za siebie. Wilk znowu złapał za nogawkę i trochę nawet za noge.
- Ałł... - spojrzałem na wilczka
On skulił ogon i uszka.
- Dobraa... Już idee... - nie wytrzymałem i powoli ruszyłem w strone lasu
Wilczek szedł przodem wąchając i tropiąc ślady dziewczyny. Po chwili zauważyłem ją z ukrycia. Stała nad leżącym tygrysem... Czyżby się spóźniła ?? Podszedłem do niej spokojnie, choć zobaczyłem nie wielki ruch u tygrysa, czyli żył.
- Podałaś jej to ?- spytałem
Deveshee podbiegł do leżącego tygrysa i zaczął go leciutko szturchać noskiem.
(Shelby)
Od Shelby cd Thomas
- Dzięki. - powiedziałam biorąc od chłopaka buteleczkę.
Trochę mnie zdziwiło, że Thomas mi pomaga, bo niby dlaczego miałoby mu zależeć na Ishaanie? Prawdę mówiąc, nie miałam pojęcia, ale zastanawiać się nad tym będę później. Zacisnęłam palce na buteleczce i ruszyłam do lasu, gdzie prawdopodobnie był mój tygrys.
Thomas? Brak wełny :(
Trochę mnie zdziwiło, że Thomas mi pomaga, bo niby dlaczego miałoby mu zależeć na Ishaanie? Prawdę mówiąc, nie miałam pojęcia, ale zastanawiać się nad tym będę później. Zacisnęłam palce na buteleczce i ruszyłam do lasu, gdzie prawdopodobnie był mój tygrys.
Thomas? Brak wełny :(
Od Thomasa cd Luna
- To jest ważne, jeśli wchodzisz na czyjeś tereny i nie chcesz być zabita - powiedziałem z nutką sarkazmu
- Ehm... Ma się rozumieć że to twoje tereny ?- powiedziała
- Widzisz tą starą fabryke... - pokazałem ręką - Od tamtąd do mniej więcej tamtego lasu - znów pokazałem - Są moje tereny...
- Czyli jeśli się nie przedstawie to mnie zabijesz... W co wątpie...
- Lepiej mnie nie prowokuj... Jeśli ci to pomoże jestem Thomas...
(Luna)
- Ehm... Ma się rozumieć że to twoje tereny ?- powiedziała
- Widzisz tą starą fabryke... - pokazałem ręką - Od tamtąd do mniej więcej tamtego lasu - znów pokazałem - Są moje tereny...
- Czyli jeśli się nie przedstawie to mnie zabijesz... W co wątpie...
- Lepiej mnie nie prowokuj... Jeśli ci to pomoże jestem Thomas...
(Luna)
Od Thomasa cd Shelby
Spojrzałem śmiejąc się w strone dziewczyny. Jej zajączek, chyba już nawet do zjedzenia się nie nadawał. Cały zmartretowany i pogryziony. Widać było że tygrys na nie polował. Po chwili ujrzałem że z ciała zająca wypada niebieska maź.
- Jeśli chcesz by twój tygrysek przeżył te noc to lepiej go zawołaj i podaj mu odtrutke - powiedziałam
- Co ?- spytała zdziwiona
Wyrwałem z jej ręki zająca i pokazałem jej niebieską maź.
- Zatruty... Na większe zdobycze. Ktoś dobrze to wykombinował, wszył zającowi do brzucha pigułki z trucizną i puścił go wolno. Zającowi nic nie było bo pigułki były schowane strzelnie, ale twój tygrys napadając na zająca przegryzł je. - szybko wywnioskowałem. Wyciągnęłem z kieszeni małą buteleczke zamkniętą z odtrudką. Zawsze miałem go przy sobie, jak by co. Podałem dziewczynie.
(Shelby)
- Jeśli chcesz by twój tygrysek przeżył te noc to lepiej go zawołaj i podaj mu odtrutke - powiedziałam
- Co ?- spytała zdziwiona
Wyrwałem z jej ręki zająca i pokazałem jej niebieską maź.
- Zatruty... Na większe zdobycze. Ktoś dobrze to wykombinował, wszył zającowi do brzucha pigułki z trucizną i puścił go wolno. Zającowi nic nie było bo pigułki były schowane strzelnie, ale twój tygrys napadając na zająca przegryzł je. - szybko wywnioskowałem. Wyciągnęłem z kieszeni małą buteleczke zamkniętą z odtrudką. Zawsze miałem go przy sobie, jak by co. Podałem dziewczynie.
(Shelby)
Od Luny
Wyszłam z ukrycia. Po Wielkiej Wojnie wszystko było inne. Wiele zwierząt latało na ulicach i po domach. Mój sierociniec to teraz "ruiny zamku"
- No super
Mruknęłam przechadzając się na ulicy. Bałam się, co się teraz stanie, ale zarazem byłam taka wściekła, na wszystkich ludzi. Aż dziwne, że ja jestem półludziem. Wtem nadleciał do mnie jakiś sztylet zza ułku, ale dzięki zwinności złapałam nożyk i sobie go wzięłam
- Niezła zwinność
Mruknął ktoś wychodząc z miejsca, z którego nadleciał przedmiot
- Dzięki. Fajny nożyk
Powiedziałam i podrzuciłam mu
- Ktoś ty?
Zapytał
- A po co ci to wiedzieć?
Zapytałam zakładając ręce
<Thomas?>
- No super
Mruknęłam przechadzając się na ulicy. Bałam się, co się teraz stanie, ale zarazem byłam taka wściekła, na wszystkich ludzi. Aż dziwne, że ja jestem półludziem. Wtem nadleciał do mnie jakiś sztylet zza ułku, ale dzięki zwinności złapałam nożyk i sobie go wzięłam
- Niezła zwinność
Mruknął ktoś wychodząc z miejsca, z którego nadleciał przedmiot
- Dzięki. Fajny nożyk
Powiedziałam i podrzuciłam mu
- Ktoś ty?
Zapytał
- A po co ci to wiedzieć?
Zapytałam zakładając ręce
<Thomas?>
Od Shelby cd Thomas
- Cześć. - odpowiedziałam.
Thomas odszedł, a ja zostałam wciąż czekając na powrót Ishaana. Po godzinie, może dwóch, tygrys wrócił niosąc w pysku martwego zająca. Zaśmiałam się kiedy położył go obok mojej torby.
- Dzięki. - powiedziałam uśmiechając się do Ishaana.
Kiedyś to ja polowałam, żeby Ishaan miał co jeść, a teraz to on poluje dla mnie.
- Wracamy? - spytałam, głaszcząc tygrysa.
W odpowiedzi usłyszałam tylko pomruk niezadowolenia.
- No chodź. - zero reakcji. - Olej, jak chcesz. Ja wracam do domu.
Wstałam, zabrałam swoją torbę i zająca po czym skierowałam się w stronę miasta. Po drodze do domu mijałam starą, opuszczoną fabrykę. Zdziwiłam się widząc, że ze środka zniknął praktycznie cały bałagan. Zastanawiałam się, czy to Thomas doprowadził fabrykę do takiego stanu. Po chwili moje podejrzenia się potwierdziły. Zobaczyłam Thomasa wychodzącego z budynku, a po chwili zobaczyłam też jego wilczka. Thomas chyba mnie zauważył, bo szedł w moją stronę. Mniej więcej w połowie drogi zaczął się śmiać.
- Co ty zrobiłaś temu biednemu zajączkowi? - spytał nadal się śmiejąc.
Spojrzałam na zająca i dopiero teraz zobaczyłam dlaczego Thomas się śmieje. Zając był cały zakrwawiony, ale i tak ślady zębów Ishaana były świetnie widoczne. Ogólnie rzecz biorąc nie był to najprzyjemniejszy widok.
- Ja? Nic. - odparłam.
Thomas?
Thomas odszedł, a ja zostałam wciąż czekając na powrót Ishaana. Po godzinie, może dwóch, tygrys wrócił niosąc w pysku martwego zająca. Zaśmiałam się kiedy położył go obok mojej torby.
- Dzięki. - powiedziałam uśmiechając się do Ishaana.
Kiedyś to ja polowałam, żeby Ishaan miał co jeść, a teraz to on poluje dla mnie.
- Wracamy? - spytałam, głaszcząc tygrysa.
W odpowiedzi usłyszałam tylko pomruk niezadowolenia.
- No chodź. - zero reakcji. - Olej, jak chcesz. Ja wracam do domu.
Wstałam, zabrałam swoją torbę i zająca po czym skierowałam się w stronę miasta. Po drodze do domu mijałam starą, opuszczoną fabrykę. Zdziwiłam się widząc, że ze środka zniknął praktycznie cały bałagan. Zastanawiałam się, czy to Thomas doprowadził fabrykę do takiego stanu. Po chwili moje podejrzenia się potwierdziły. Zobaczyłam Thomasa wychodzącego z budynku, a po chwili zobaczyłam też jego wilczka. Thomas chyba mnie zauważył, bo szedł w moją stronę. Mniej więcej w połowie drogi zaczął się śmiać.
- Co ty zrobiłaś temu biednemu zajączkowi? - spytał nadal się śmiejąc.
Spojrzałam na zająca i dopiero teraz zobaczyłam dlaczego Thomas się śmieje. Zając był cały zakrwawiony, ale i tak ślady zębów Ishaana były świetnie widoczne. Ogólnie rzecz biorąc nie był to najprzyjemniejszy widok.
- Ja? Nic. - odparłam.
Thomas?
niedziela, 28 grudnia 2014
Od Shelby cd Sky
Dziewczyna gwałtownie odwróciła się do mnie jednocześnie mocniej zaciskając palce na swoim sztylecie.
- Spokojnie, nie chcę ci nic zrobić. - Powiedziałam.
- Dlaczego miałabym ci wierzyć?
- Gdybym chciała cię zabić już dawno byś nie żyła.
Nagle koń dziewczyny zarżał, a ta natychmiast obejrzała się i zobaczyła idącego w naszą stronę tygrysa. Drapieżnik uważnie przyglądał się wierzchowcowi dziewczyny, po chwili jednak przeniósł wzrok na mnie i nieznacznie przyspieszył. Kiedy był już w zasięgu mojej reki podrapałam go za uszami.
- Jestem Shelby. - Przedstawiłam się.
Sky?
- Spokojnie, nie chcę ci nic zrobić. - Powiedziałam.
- Dlaczego miałabym ci wierzyć?
- Gdybym chciała cię zabić już dawno byś nie żyła.
Nagle koń dziewczyny zarżał, a ta natychmiast obejrzała się i zobaczyła idącego w naszą stronę tygrysa. Drapieżnik uważnie przyglądał się wierzchowcowi dziewczyny, po chwili jednak przeniósł wzrok na mnie i nieznacznie przyspieszył. Kiedy był już w zasięgu mojej reki podrapałam go za uszami.
- Jestem Shelby. - Przedstawiłam się.
Sky?
Od Sky
Siedziałam na Corrze galopując autostradą a za mną biegła cała wataha wilków.Jeden po drugim pomału cała wataha padała gdy nagle zabrakło mi strzał.
-Corr.Musimy im uciec-szepnełam do konia a ten mnie rozumiejac przyśpieszył do cwału.Poprowadziłam go do pierwszego lepszego zjazdu z autostrady.Juz mieliśmy wychodzić na prostą gdy na drogę wszedł tygrys.Bałam sie ze mnie zaatakuje,wyciagnęłam więc mój sztylet gotowa do obrony Corra i mnie gdy tygrys skoczył i zaatakował pozostałe 4 wilki.Zatrzymałam konia i zszokowana gapiłam się na tygrysa mordującego ostatniego wilka...
-Nic ci nie jest?-usłyszałam za sobą czyjś głos...
Ktoś dokończy??
-Corr.Musimy im uciec-szepnełam do konia a ten mnie rozumiejac przyśpieszył do cwału.Poprowadziłam go do pierwszego lepszego zjazdu z autostrady.Juz mieliśmy wychodzić na prostą gdy na drogę wszedł tygrys.Bałam sie ze mnie zaatakuje,wyciagnęłam więc mój sztylet gotowa do obrony Corra i mnie gdy tygrys skoczył i zaatakował pozostałe 4 wilki.Zatrzymałam konia i zszokowana gapiłam się na tygrysa mordującego ostatniego wilka...
-Nic ci nie jest?-usłyszałam za sobą czyjś głos...
Ktoś dokończy??
Od Thomasa cd Archena
Było popołudnie, wybrałem się z Deveshee na polowanie. Wilczek już przez pare tygodniu urusł, także wyglądał na dużego dorosłego wilka. Miałen przygotowany łuk. Gdy nagle usłyszałem kogoś za sobą. Powoli się odwróciłem, miała wycelowaną i napręrzoną strzałe, w moim kierunki.
- Ejj... Spokojnie... Jeśli odłożysz łuk lub chociarz przestaniesz we mnie nim kierować będę wdzięczny... - powiedziałem włożyłem swoj łuk na plecy. Deveshee zaczął warczeć, i nastroszył swe futerko. Lekko schyliłem się do niego i pogłaskałem go.
- Spokojnie - powiedziałen - Kim jesteś ?- zwrociłem się do dziewczyny
( Archena )
- Ejj... Spokojnie... Jeśli odłożysz łuk lub chociarz przestaniesz we mnie nim kierować będę wdzięczny... - powiedziałem włożyłem swoj łuk na plecy. Deveshee zaczął warczeć, i nastroszył swe futerko. Lekko schyliłem się do niego i pogłaskałem go.
- Spokojnie - powiedziałen - Kim jesteś ?- zwrociłem się do dziewczyny
( Archena )
piątek, 26 grudnia 2014
Od Archeny do Thomasa
Jak zawsze o tej porze (popołudnie), szukałam czegoś do jedzenia. Szukałam po opustoszałych domach, czy czegoś przypadkiem nie ma w spiżarniach, lub polowałam na dzikie sarny. Moje oko jest już tak wyczulone na ruch, a ręce są tak dobre w szczelaniu z łuku, że zawsze kiedy coś zobaczę, naciągam łuk i celuję. Dopiero później sprawdzam co to jest. Ostatnio tak było. Szukałam jedzenia w czyimś domu. Kiedy wychodziłam, zobaczyłam, że coś się ruszyło. Napięłam łuk. Zauważyłam, że był to mężczyzna. Opuściłam łuk, lecz nie wiedziałam jakie ma zamiary.
Thomas?
Thomas?
czwartek, 25 grudnia 2014
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Od Thomasa cd Shelby
Lekko uśmiechnąłem się w stronę wilczka.
- Trzeba cie jakoś nazwać... Hmm... Deveshe - powiedziałem - Chodź poszukamy jakiegoś dobrego miejsca na mieszkanie - powiedziałem i Ruszyliśmy w stronę miasta
- Narka - powiedziałem w stronę dziewczyny
***
Znalazłem w mieście starą fabrykę, która nie była zbytnio zniszczona. Deveshe podobało się, więc zostaliśmy tam. Zaczęliśmy porządki i poszukiwanie potrzebnych materiałów. Znalazłem materac i parę dobrych desek. Zrobiłem półkę i leżysko dla wilczka. Po paru godzinach mieszkanie było gotowe. Dół fabryki wyglądał tak:
Góra była podobna lecz była czysta i miałem tam mieszkanie. Spojrzałem w okno i zauważyłem znów Shelby.
(Shelby)
- Trzeba cie jakoś nazwać... Hmm... Deveshe - powiedziałem - Chodź poszukamy jakiegoś dobrego miejsca na mieszkanie - powiedziałem i Ruszyliśmy w stronę miasta
- Narka - powiedziałem w stronę dziewczyny
***
Znalazłem w mieście starą fabrykę, która nie była zbytnio zniszczona. Deveshe podobało się, więc zostaliśmy tam. Zaczęliśmy porządki i poszukiwanie potrzebnych materiałów. Znalazłem materac i parę dobrych desek. Zrobiłem półkę i leżysko dla wilczka. Po paru godzinach mieszkanie było gotowe. Dół fabryki wyglądał tak:
Góra była podobna lecz była czysta i miałem tam mieszkanie. Spojrzałem w okno i zauważyłem znów Shelby.
(Shelby)
niedziela, 7 grudnia 2014
Od Shelby cd Thomas
- Myślę, że możesz go wziąć i liczyć na to, że matka go nie znajdzie. - powiedziałam. - Albo zostawić go tu na pewną śmierć.
Thomas spojrzał w oczy wilczka. Przypomniał mi się dzień, kiedy znalazłam ledwo żywego Ishaana.
- Ja bym go zabrała. - Powiedziałam.
Thomas?
Thomas spojrzał w oczy wilczka. Przypomniał mi się dzień, kiedy znalazłam ledwo żywego Ishaana.
- Ja bym go zabrała. - Powiedziałam.
Thomas?
Od Thomasa cd Shelby
- Dzięki - powiedziałem - Długo tu już mieszkasz?
-Trochę - powiedziała
-Jest tu jeszcze ktoś? - zapytałem
- Nie - odpowiedziała
Nagle usłyszałem jakieś skomlenie, jakby szczeniaka.
- Też to słyszysz? - zapytałem
Dziewczyna kiwnęła głową. Powoli ruszyłem w stronę dźwięku. Po chwili zauważyłem małego wilczka leżącego w głębokiej dziurze. Zaskoczyłem do dziury i wziąłem na ręce szczeniaka. Miał białą sierść i czarne oczka. Był trochę brudny. Wyszedłem z dziury z wilczkiem.
- Jak sądzisz mogę go wziąść?
(shelby)
-Trochę - powiedziała
-Jest tu jeszcze ktoś? - zapytałem
- Nie - odpowiedziała
Nagle usłyszałem jakieś skomlenie, jakby szczeniaka.
- Też to słyszysz? - zapytałem
Dziewczyna kiwnęła głową. Powoli ruszyłem w stronę dźwięku. Po chwili zauważyłem małego wilczka leżącego w głębokiej dziurze. Zaskoczyłem do dziury i wziąłem na ręce szczeniaka. Miał białą sierść i czarne oczka. Był trochę brudny. Wyszedłem z dziury z wilczkiem.
- Jak sądzisz mogę go wziąść?
(shelby)
Od Shelby cd Thomas
- Nie ruszaj się. - powiedziałam.
Chłopak już chciał zadać kolejne pytanie, ale uciszyłam go ruchem ręki. Wyciągnęłam swój nóż i rzuciłam nim w gotowego się do ataku, jadowitego węża, tuż obok nogi Thomasa.
- Nie przeżyłbyś w tym lesie zbyt dlugo. - Odezwałam się.
Podeszłam do chłopaka, żeby zabrać swoją broń, po czym wróciłam na miejsce gdzie wczesniej siedziałam.
Thomas?
Chłopak już chciał zadać kolejne pytanie, ale uciszyłam go ruchem ręki. Wyciągnęłam swój nóż i rzuciłam nim w gotowego się do ataku, jadowitego węża, tuż obok nogi Thomasa.
- Nie przeżyłbyś w tym lesie zbyt dlugo. - Odezwałam się.
Podeszłam do chłopaka, żeby zabrać swoją broń, po czym wróciłam na miejsce gdzie wczesniej siedziałam.
Thomas?
Od Thomasa cd Shelby
- No cóż... Chciałem pomóc - powiedziałem
- No to masz pecha... Wracaj do swojej mamusi i poskarż jak smutno Cię potraktowano - powiedziała dziewczyna
Spojrzałem morderczo na dziewczynę. Złapałem ją szybko za nadgarstek i podniosłem.
- Uważaj co mówisz! - krzyknęłem
- Puszczaj mnie!
Puściłem dziewczynę, zdejmując kaptur i okulary. Dziewczyna dziwnie spojrzała na mnie, choć nie dziwiłem się dlaczego. Moje oczy miały kolor krwistej czerwieni. Od wróciłem się i już powoli ruszyłem gdy nagle dziewczyna zawołała.
- stój! - krzyknęła
Natychmiast od wróciłem się.
- Co?
(Shelby)
- No to masz pecha... Wracaj do swojej mamusi i poskarż jak smutno Cię potraktowano - powiedziała dziewczyna
Spojrzałem morderczo na dziewczynę. Złapałem ją szybko za nadgarstek i podniosłem.
- Uważaj co mówisz! - krzyknęłem
- Puszczaj mnie!
Puściłem dziewczynę, zdejmując kaptur i okulary. Dziewczyna dziwnie spojrzała na mnie, choć nie dziwiłem się dlaczego. Moje oczy miały kolor krwistej czerwieni. Od wróciłem się i już powoli ruszyłem gdy nagle dziewczyna zawołała.
- stój! - krzyknęła
Natychmiast od wróciłem się.
- Co?
(Shelby)
Od Shelby cd Thomas
- Jeśli będę chciała kogośzabić, to zdobień to każdym patyczkiem. - powiedziałam.
Thomas się zaśmiał.
- Chciałbym zobaczyć jak to robisz tym czymś. - powiedział rozbawiony.
- Jak naradzie nie będę zmuszona używać strzał własnej produkcji, więc dzięki, ale nie potrzebuję twojej pomocy.
Thomas?
Thomas się zaśmiał.
- Chciałbym zobaczyć jak to robisz tym czymś. - powiedział rozbawiony.
- Jak naradzie nie będę zmuszona używać strzał własnej produkcji, więc dzięki, ale nie potrzebuję twojej pomocy.
Thomas?
Od Thomasa cd Shelby
Stałem na tej samej ulicy, gdzie spotkałem Shelby i jej tygryska. Nie miałem nic do roboty, więc ruszyłem za śladami dziewczyny. Doszedłem do lasu, gdzie ślady powoli znikały.
- "no i gdzie teraz mogła pójść?" - powiedziałem sam do siebie
Po chwili zobaczyłem dziewczynę, robiła strzały. Spojrzałem... Boże z jakiego ona drzewa to robi?! Podszedłem do niej.
- Jeśli chcesz naprawdę zabić kogoś tym patyczkiem to powodzenia - powiedziałem
- Nie znalazłam lepszego drewna - powiedziała
- Jesteś w lesie i nie umiesz znaleźć lepszego drewna? Serio? Jeśli chcesz mogę Ci pomóc...
(Shelby)
- "no i gdzie teraz mogła pójść?" - powiedziałem sam do siebie
Po chwili zobaczyłem dziewczynę, robiła strzały. Spojrzałem... Boże z jakiego ona drzewa to robi?! Podszedłem do niej.
- Jeśli chcesz naprawdę zabić kogoś tym patyczkiem to powodzenia - powiedziałem
- Nie znalazłam lepszego drewna - powiedziała
- Jesteś w lesie i nie umiesz znaleźć lepszego drewna? Serio? Jeśli chcesz mogę Ci pomóc...
(Shelby)
Od Shelby cd Thomas
Przez chwilę stałam w miejscu, patrząc w miejsce gdzie zniknął Thomas. Potem stwierdziłam, że szkoda czasu na takie zajęcia. Ruszyłam przed siebie. Po jakimś czasie byłam już w lesie. Ishaan ruszył na polowanie, a ja szukałam jadalnych roślin i drewna, które nadawało by się na strzały do łuku. Czekając aż wróci mój tygrys zaczęłam robić strzały.
Thomas?
Thomas?
Od Thomasa cd Shelby
- Thomas... - powiedziałem i strzeliłem strzałą w ziemię
Strzała po sekundzie zaczęła z siebie wypuszczać gęstą mgłę. Strzeliłem drugą strzałą w budynek, która wypuściła line. Złapałem jej się szybko i wyjechałem na dach. Spojrzałem w dół dziewczyna dalej tam stała. Odwróciłem się i ruszyłem przed siebie.
(Shelby)
Strzała po sekundzie zaczęła z siebie wypuszczać gęstą mgłę. Strzeliłem drugą strzałą w budynek, która wypuściła line. Złapałem jej się szybko i wyjechałem na dach. Spojrzałem w dół dziewczyna dalej tam stała. Odwróciłem się i ruszyłem przed siebie.
(Shelby)
sobota, 6 grudnia 2014
Od Shelby cd Thomas
Nieznajomy napiął łuk celując we mnie.
- To chyba nie twój interes. - zauważyłam.
- Może jednak mój.
- Chyba jednak nie. A teraz może łaskawie opuścisz broń?
- Dopiero kiedy dowiem się kim jesteś.
Przewróciłam oczami.
- Mówią na mnie Shelby.
Chłopak przeniósł wzrok na jakiś punkt za mną. Podążyłam za samego wzrokiem i zobaczyłam gotowego do skoku białego tygrysa.
- Ishaan. - powiedziałam cicho, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Podeszłam do tygrysa i pogłaskałam go.
- Teraz twoja kolej aby się przedstawić. - zwróciłam się do chłopaka.
Thomas?
- To chyba nie twój interes. - zauważyłam.
- Może jednak mój.
- Chyba jednak nie. A teraz może łaskawie opuścisz broń?
- Dopiero kiedy dowiem się kim jesteś.
Przewróciłam oczami.
- Mówią na mnie Shelby.
Chłopak przeniósł wzrok na jakiś punkt za mną. Podążyłam za samego wzrokiem i zobaczyłam gotowego do skoku białego tygrysa.
- Ishaan. - powiedziałam cicho, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Podeszłam do tygrysa i pogłaskałam go.
- Teraz twoja kolej aby się przedstawić. - zwróciłam się do chłopaka.
Thomas?
Od Thomasa
Po tym ja moja siostra zaginęła, a matka zginęła opuściłem dom. Nie wiedziałem gdzie pójść, wszystko było mi obojętne, oprócz znalezienia siostry. Po siostrze została mi tylko karteczka i łuk. Na karteczce było napisane : " Thomas nie martw się o mnie. Jeśli chcesz mnie odnaleźć lub przeżyć musisz się zmienić, stać się innym człowiekiem... Dlatego zostawiam ci mój łuk. Powodzenia Tomy " Od tamtej chwili stałem się kimś innym. Człowiekiem bezlitosnym i wrednym, lecz nadal próbowałem zostać sobą. Po paru miesiącach trafiłem do miasta, w którym pierwszy raz od miesiąca spotkałem kogoś, osobę.
***
Siedziałem na jednym z dachów kamienic, gdy nagle zauważyłem kogoś przechodzącego po ulicy. To była dziewczyna o jasnych, prawie białych włosach. Także miała łuk. Nie wiedziałem czy mnie zabije czy nie. Wolałem Nie ryzykować. Naciągnąłem cicho cięciwe i strzeliłem jedną z moich strzał obok dziewczyny. Strzała wybiła się w ziemię obok dzewczyny, a ja w tym czasie zaskoczyłem z dachu i wylądowałem obok dziewczyny.
- Kim jesteś?! - zapytałem
(shelby)
***
Siedziałem na jednym z dachów kamienic, gdy nagle zauważyłem kogoś przechodzącego po ulicy. To była dziewczyna o jasnych, prawie białych włosach. Także miała łuk. Nie wiedziałem czy mnie zabije czy nie. Wolałem Nie ryzykować. Naciągnąłem cicho cięciwe i strzeliłem jedną z moich strzał obok dziewczyny. Strzała wybiła się w ziemię obok dzewczyny, a ja w tym czasie zaskoczyłem z dachu i wylądowałem obok dziewczyny.
- Kim jesteś?! - zapytałem
(shelby)
piątek, 5 grudnia 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)
