Jak zawsze o tej porze (popołudnie), szukałam czegoś do jedzenia. Szukałam po opustoszałych domach, czy czegoś przypadkiem nie ma w spiżarniach, lub polowałam na dzikie sarny. Moje oko jest już tak wyczulone na ruch, a ręce są tak dobre w szczelaniu z łuku, że zawsze kiedy coś zobaczę, naciągam łuk i celuję. Dopiero później sprawdzam co to jest. Ostatnio tak było. Szukałam jedzenia w czyimś domu. Kiedy wychodziłam, zobaczyłam, że coś się ruszyło. Napięłam łuk. Zauważyłam, że był to mężczyzna. Opuściłam łuk, lecz nie wiedziałam jakie ma zamiary.
Thomas?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz