Siedziałam na Corrze galopując autostradą a za mną biegła cała wataha wilków.Jeden po drugim pomału cała wataha padała gdy nagle zabrakło mi strzał.
-Corr.Musimy im uciec-szepnełam do konia a ten mnie rozumiejac przyśpieszył do cwału.Poprowadziłam go do pierwszego lepszego zjazdu z autostrady.Juz mieliśmy wychodzić na prostą gdy na drogę wszedł tygrys.Bałam sie ze mnie zaatakuje,wyciagnęłam więc mój sztylet gotowa do obrony Corra i mnie gdy tygrys skoczył i zaatakował pozostałe 4 wilki.Zatrzymałam konia i zszokowana gapiłam się na tygrysa mordującego ostatniego wilka...
-Nic ci nie jest?-usłyszałam za sobą czyjś głos...
Ktoś dokończy??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz