Sądziłem że już nie istnieją mili i tolerancyjni ludzie, ale się myliłem. Miałem przed sobą żywy okaz... Lekko się uśmiechnąłem. Dziewczyna podeszła do mnie i zdjęła mi znów okulary.
- Zdejmij je... Nie słuchaj innych, ja na twoim miejscu bym się cieszyła że jestem wyjątkowa... - powiedziała i wsadziła mi okulary do kieszeni bluzy.
Jakoś nastała krępująca cisza. Nie wiem skąd mam takie szczęście w nieszczęściu, ale wyczułem kogoś obecność.
- Ktoś nas obserwuje - powiedziałem do dziewczyny
Nagle nadleciał nóż, który prosto celował w moją głowe. Szybko zrobiłem unik i nóż głęboko wbił się w drzewo. To było koszmarne uczucie kiedy przeciwnik cię widzi, a ty go nie. Wyciągnąłem zza pleców łuk bloczkowy i szybko naciągnąłem cieciwe. Nadleciał kolejny nóż trafiając mnie w obojczyk.
- Ał.. - mruknąłem choć o wiele bardziej bolało
Szybko wyjąłem nóż. Nagle w zaroślach dostrzegłem kolesia. Szybko wystrzeliłem jedną z moich kochanych strzał (paraliżująca). Koleś dostał prosto w klatke piersiową, i pokopał go dość mocno prąd.
Podeszłem do niego i złapałem go za gardło.
- Czemu chciałeś mnie zabić !!- spytałem ostro
- Ktoś... Pragniee... Ciebie... - wydusił z siebie, a ja mu przywaliłem w pysk...Nagle rana zaczęła dość piec, odchyliłem bluze razem z koszulką. Zobaczyłem troszeńke jasno błękitnej mazi... Znów trudka ! Z trudem podszedłem do dziewczyny... Obraz już zaczynął się rozmazywać, a ja powoli traciłem przytomność.-
Masz teraz szanse się odpłacić... Musisz pomóc mi się dostać do mojego niby domu- wydusiłem z siebie - Rana jest zatruta, a tam mam odtrudkę... - dopowiedziałem
Dziewczyna przerażona spojrzała na mnie.
( Shelby)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz