wtorek, 27 stycznia 2015

Od Luny cd Daniel

- Kto idzie?
Zapytałam podchodząc do niego
- Alex z jakimś pudłem
Powiedział i odszedł od okna. Po jakimś czasie Alex wszedł do domu
- Cześć
Przywitał się
- Luna, trzymaj
Powiedział i podał mi małe pudełeczko. Poprosiłam go, aby przyniósł mi tabletki na nadpobudliwość
- Dzięki
Powiedziałam i odstawiłam na półkę. Moje oczy miały małe źrenice - czyli że się ta pobudliwość bardziej rozwija
- Jak młody?
Zapytał Alex

<Daniel?>

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Od Daniela cd Luna

Wróciliśmy godzine później do domu. Sarna była zdrowa i przygotowana, do jedzenia. Widziałem ja dziewczyna szybko połyka jakieś tabletki, ale nie pytałem się i nie zwróciłem szczególnej uwagi na to. Thomas usiadł na kanapie, a ja jak to zawsze podszedłem do Luny. Objąłem ją chlodnymi dłonmi w talii, i musnąłem lekko jej usta mą wargą. To chwile trwało, a nasze "muśnięcie" zmieniło się w pocałunek. Po paru minutach usłyszelismy głos chlopaka.
-Ehem... Zakochani.... Ktoś idzie - powiedział stojąc obok okna.
- Odsuń się - powiedziłem i lekko spojrzałem w okno.
Naszczęście to był tylko Alex, niosący jakąś paczke.
Luna? ( tableteczki)

niedziela, 25 stycznia 2015

Od Luny cd Daniel

Siedziałam w domu na podłodze i patrzyłam w sufit
~~Silnym pociągnięciem dłoni wyrwał z klatki piersiowej płuca
Zaczęłam się śmiać. To był kawałem z jednej piosenki. Usiadłam następnie na łóżko. Patrzyłam przed siebie. W pewnej chwili poczułam, że nie mogę usiedzieć. Zaczęłam łazić w te i we w te. Nie wiem czemu, ale ręce mi jakoś same latały i miałam ochotę w coś przywalić
~~No super
Pomyślałam
~~Muszę załatwić sobie ponownie tabletki
Palnęłam się w głowę

<Daniel?>

sobota, 24 stycznia 2015

Od Daniela cd Luna

- Wezme ją do Jamesa, by zobaczył czy nie jest jakaś chora, lub zatruta. A jak wszystko będziebw porządku, to ją przygotuje. - powiedziałem
- Dobrze - powiedziała
Thomas się obudził, postanowiłem go wziąść ze sobą. Wczoraj był połowe dnia z Luną, no to teraz będzie ze mną. Może się coś nauczy... Ale to nie tylko przez to, chcę z nimi jak najwięcej czasu spędzić przed tym jak będę "musiał" ich opóścić.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Sen mnie zmorzył dziesięć minut po jego wyjściu. Młody jeszcze spał. Obudziłam się w pół do siódmej. Ogarnęłam się. Ubrałam się w jakieś szmaty - przez przypadek zamiast swoich ubrałam bluzę i spodnie Daniela, ale tego nie zauważyłam. Podeszłam do małego, pogłaskałam go po głowie i wtedy wszedł tu Daniel. Wstałam i ucałowałam go na powitanie
- Co upolowałeś?
Zapytałem
- Łanię
Pokazał martwą sarnę w dłoni

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Tak, już dobrze - powiedziałem
Zbliżała się godzina piąta. Mam tak że jak się obudze, to już nie zasnę...
- Prześpij się, a pójde upolować na śniadanie, może uda mi się - powiedziałem
Przebrałem się w bluzkę, spodnie, a następnie ciepłą bluze i czapke. Wziąłem także skurzane rękawiczki, bez palców. Porzyczyłem od dziewczyny łuk, oraz kołczan z strzałami. Pocałowałem dziewczyne na porzegnanie. Wyszedłem z domu. Śnieg zaczął padać, a przez noc także troche napadało. Znalazłem łanię, strzeliłem precyzyjnie w szyje. Nie była zbyt duza( młoda), starczy na dwa dni.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Daniel całą noc się wiercił i mruczał coś po nosem. Nie mogłam spać, bo nie wiedziałam co może zrobić. Niektórzy ludzi z powodu snów, czasem mogą sobie coś zrobić - nawet umrzeć
- Już lepiej?
Zapytałam z uspokajającym się uśmiechem. Thomas miał sen jak kamień - i to dosłownie. Zwalił się na podłogę i dalej spał. Daniel pokiwał głową, że jest już dobrze. Podeszłam do młodego, wzięłam na ręce i położyłam ponownie na łóżko. Pocałowałam chłopca w czoło
- Ma twardy sen
Powiedziałam z uśmiechem i przytuliłam Daniel

<Daniek?>

Od Daniela cd Luna

Lekko uśmiechnąłem się. Lecz tylko na chwile, nie potrafiłem się usmiechać... Skoro Lunie i Thomasowi coś groziło. Mam jeszcze dwa dni na wyjechanie. Ktoś najwidoczniej chce się mnie pozbyć. Narazie poczekam i upewnie się że oni są bezpieczni. Przebrałem się i poszedłem się położyć, Luna położyła się obok mnie. Szybko zasnąłem. Przez całą noc miałem koszmary, rzucłem się po łóżku, wierciłem, krzyczałem.
- Nie !- krzyknąłem i się obudziłem
- Daniel... Spokojnie, jestem tu - powiedziała Luna
Mój oddech zaczął spowalniać. Usiadłem na łóżku, przeczesałem włosy ręką.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Westchnęłam i się przytuliłam do chłopaka
- Obyś miał powód
Mruknęłam pod nosem i weszliśmy do domu. Na łóżko spał smacznie Thomas. Widać, że był zmęczone
- Śpi? Czy go znieczuliłaś?
Zapytał Daniel z łobuzerskim uśmieszkiem. Zmarszczyłam brwi
- Bardzo śmieszne. Śpi
Powiedziałam

<Daniel? Wybacz, że tak długo>

czwartek, 22 stycznia 2015

Od Daniela cd Luna

- Co się dzieje Daniel ?- spytała
- A co ma się dziać... Pff... Nic nie upolowałem, po prostu się tym wnerwiłem...- zacząłem kłamać
≈"Och Daniel czemu jej nie powiesz ?"- znów zacząłem się sprzeczać w myślach
≈" Nie powiem jej... A jeśli powiem to nie to..."
≈" Rób jak chcesz... Ale będziesz pewnie tego żałował"
≈"A skąd to niby wiesz ?"
≈"A ty wiesz ?"
≈"Nie"
≈" Pamiętaj że gadasz ze samym sobą"
Dostałem kuksańca w głowe. Wrócilem do rzeczywistości.
- Czemu nie chcesz powiedzieć prawdy?- spytała
- Yhh... Nie mogę ! - krzyknąłem
Luna?

Pożegnanie

Aleks odchodzi.

Od Luny cd Daniel

Po zakończonej lekcji, Thomas był zmęczony. Położył się na podłodze, a ja go zaniosłam na łóżko i przykryłam. Spał smacznie. Daniel nie wracał. Wyszłam na zewnątrz i zapaliłam skręta, byłam trochę zdenerwowana. Rozglądałam się. Wrócił godzinę później
- Gdzie ty byłeś?
Zapytałam podchodząc do niego
- Szukałem... zwierząt
- Następnym razem nie szukaj tak długo
Powiedziałam i go pocałowałam. Był jakiś zdenerwowany
- Co się dzieje?
Zapytałam
- Nic, a coś ma się stać?
Jego głos się lekko trząsł. Głos mógł potem uregulować, pocił się minimalnie - rytm bardziej, że była zima, ale czułam, jego serce. Denerwował się czymś. Chciał wejść do domu, ale złapałam go za rękę
- Daniel... jesteś zdenerwowany. Co się dzieje?
Zapytałam ponownie, patrząc mu w oczy

<Daniel?>

środa, 21 stycznia 2015

Od Daniela cd Luna

Już robiło się ciemno i nie upolowałem nic... Nie wiem czy straciłem szczęście, ale żadnego zwierzęcia dzię nie spotkałem. Nagle poczułem coś, coś się zbliżało. Zeskoczyłem z drzewa i zacząłem cicho iść. Coś prowadziło mnie w jedną stronę. Przede mną była jakaś wysoka górka, wdrapałem sięna nią. Nie mogłem uwierzyć co zobaczyłem. Była to polana, na której rosło drzewo... A na nim byli powieszeni ludzie, wszędzie krew... Masakra !!! Nie mogłem w to uwierzyć co widze. Podszedłem ostrorznie do drzewa i ujrzałem kartkę, przybitą nożem. Wyciągnąłem noż i zacząłem czytać kartkę:
"Wynoś się z tego lasu ! Masz czas do zaćmienia księżyca, a jeśli nie to oni zginą ! "
Przestraszyłem się. Zaćmienie jest za dwa dni. Nie mogę pozwolić by coś się stało Lunie i Thomasowi. Nie pozwolę na to ! Wróciłem do domu, lecz zachowywałem się normalnie, jakby nic... Nie miałem zamiaru nikomu o tym mówić. Coraz bardziej zastanawiam się o swoją przeszłość.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Daniel poszedł upolować coś, a ja zostałam z młodym
- To... może umiesz samoobrony?
Zapytałam
- Nie. Jak chciałem się nauczyć i spytałem o to jakiegoś chłopaka, to mnie wyśmiał, ze najpierw to trzeba mieć siłę
Powiedział trochę smutno
- Najpierw to trzeba umieć myśleć
Powiedziałam, a on się od razu rozchmurzył
- Może ja cię nauczę?
- Serio?
Zapytał z nadzieją. Przytaknęłam głową
- To kiedy zaczynamy?
Zaczęliśmy od razu. Najpiewr podstawy. Nauczyłam go, że nie może tracić równowagi trzeba myśleć szybko - lub mieć szczęście. Nauczyłam parę chwytów, dzięki czemu może unieszkodliwić wroga, a następnie uników

<Daniel?>

wtorek, 20 stycznia 2015

Od Daniela cd Luna

Młody zaczął opowiadać, o tym jak spotkał różnych ludzi ( tych dobrych i tych złych ), jak zwiedził różne miasta. Nawet powiedział że podobno jest jeszcze miasto gdzie nic nie zostało zniszczone i jest tam prąd, woda, dużo jedzenia... Lecz wolał wrócić do swojej rodziny, której już nie zastał po powrocie. Ja opowiedziałem mu swoją historię... O tym że todzice mnie oddali do sierocinca, że z Jamesem, Alexem, Willem i Luną znamy się własnie z tamtąd. Że Jameszałożył grupę, w której ja byłem także. Że stracilem połowe pamięci. O nie dawnym napadzie mafii. Tak żeszło opowiadaniami połowe dnia.
- Umiesz polować ?- spytałem Młodego ( takir jego przezwisko )
- Nie... - odpowiedział
- To jeśli chcesz to cię nauczę... Tylko że nie dziś, bo dziś to muszę coś upolować- powiedziałem
Wziałem noże, maczetę... I wyszedłem na polowanie. Młody został z Luną.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Usiadłam na kanapie i wyjęłam skręta
- Podziel się
Powiedział Daniel podchodząc do mnie i całując. Podałam mu skręta i odpaliłam od niego. Młody zaczął się rozglądać po mieszkaniu
- Dowiedziałem się, że ma 14 lat i uciekł stąd, a gdy wrócił... ruiny
Thomas przyszedł i usiadł obok Daniela
- Opowiesz gdzie byłeś jak ociekłeś stąd?
Zapytałam. Młody wydawał się cichy, ale był gadatliwy. Zaczął opowiadać

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Cieszyłem się z dwuch rzeczy... Że wyzdrowiałem i że Thomas zostaje z nami. Luna szła pierwsza, a my razem styłu. Wygupialiśmy się, śmialiśmy... Ja male dzieci. To co się dowiedziałem o Thomasie to, to że... Ma na imię Thomas Fluory, ma 15 lat ( a nie14 heh )... Mieszkał w tym mieście, lecz uciekł z domu i jak już tu wrócił zastał ruiny. Weszliśmy do domku.
- No to czuj się jak u siebie - powiedziałem
- Dzięki... - odpowiedział
Luna?

Od Luny cd Daniel

Mijały dni. Całą nasza czwórka z Thomasem nie nudzliśmy się. Zawsze się coś znalazło do roboty. Z czasem Daniel czuł się coraz lepiej i widać było, ze się przywiązuje do młodego. No przyznam - też go lubiłam. Pewnego dnia przyszedł lekarz. Zapytał się o stan chłopaka, po czym go zbadał. Mógł wracać do domu
- Młody. Chcesz z nami iść?
Zapytałam. Wiedziała, że Daniel się zgodzi, a James - chyba - ma go dość. Po za tym było ustalane - Daniel wyzdrowieje, chłopak znika. Ale nie było nic mowy, że nie może zostać z nami

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Gadałem z Danielem... I chłopak może tu zostać, aż Daniel wyzdrowieje... - powiedział z wielką łaską
Uśmiechnąłem się. Chłopak podszedł do mnie i mnie przytulił. Napoczątku zaskoczył mnie, ale potem go także przytuliłem. Zacząłem go z dnia na dzień traktować jak własnego brata ( no bo nie powiem przecież "jak własnego syna" ) ... Mijały dni, ja coraz bardziej się do niego przyzwyczajałem... No także z dnia na dzień czułem się lepiej...
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Will, jak myślisz? Ile jeszcze Daniel będzie "chory"
Pokazałam cudzysłów dłońmi
- Pewnie jeszcze z dwa tygodnie, a co? Pamiętaj, że nie może palić
Popatrzyłam na niego niewinnym wzrokiem
- Nawet nie zaczynaj
Powiedziałam, gdy on walnął się ręką w czoło. Daniel wrócił z Jamesem
- I co?
Zapytałam, mając na myśli małego chłopca

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Pociągnałem raz skręta i dziewczyna wyrwała mi go z ręki. Już miałem powiedzieć "Ejj..." ale zobaczyłem że Will i James się obudzili.
- Jak się czujesz ?- spytał Will
- Dobrze - odpowiedziałem
Lepiej niż ostatnio. Choć brzuch nadal bolał, to nie tak mocno... Gorączki też nie miałem. Może obejdzie się bez operacji. Jasmes już chciał powiedzieć, ale przerwałem mu:
- James... Mogę cię prosić na słówko - powiedziałem dość głośno
On podszedł. Luna coś tam chciała od Willa, chłopak poszedł się przejść.
- James, wiem że ten chłopak miał zostać do dzisiaj... Aleeee... On mi się kojaży ze mną... Iiii tak myślałem czy by nie mógł zostać dlużej. - powiedziałem
- Czyli ile ??- spytał
- Aż będę zdrowy... Proszęę- zrobiłem slodkie oczka...
- Przemyślę to - powiedział
- Dzięki - powiedziałem i przytuliłem go
(Luna? / heh... Jestem w McDonaldzie i odpisuje )

Od Luny cd Daniel

Nie byłam zbyt zadowolona, że dałam fajkę, dla Daniela, ale nie potrafiłam mu odmówić. Wtem usłyszeliśmy jęk. Chłopaki zaczęli się budzić. W ostatniej chwili zabrałam z dłoni Daniela fajkę i ją zapaliłam
~~Zrobiłam bym ci coś
Pomyślałam. Oczywiście, bym tego nie zrobiła
- Jak się czujesz?
Zapytał William, gdy chłopaki wstali
- Dobrze
Uśmiechnął się Daniel. James popatrzył gniewnie na chłopca
~~Odezwij się, a cię wyrzucę przez okno
Spiorunowałam Jamesa wzrokiem

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Uśmiechnąłem się.
- Luna, mogę skręta ?- spytałem
- James ci nie pozwolił...
- No błagam... Nie paliłem od dwuch dni... - mruknąłem
- To wyjdzie ci na dobre- powiedziała sarkastycznie
- Pomyśl... Jak ty byś się czuła gdybyś nie paliła od dwuch dni- skrzyżowałem ręce
- Och... Danielll... - wyciągnęła jednego skręta i podała mi
- Dzięki - powiedziałem
W końcu zapaliłem. Poczułem się lepiej, przyzwycziłem się do smaku papierosa dziewczyny. Jej skręty były jakby lżejsze, nie takie mocne jak moje.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Przekręciłam oczami'
- Tylko mi nie zemdlej
Powiedziałam i go ucałowałam
- Smaczne?
Zapytałam młodego. On pokiwał jedynie głową
- Jak myślisz? Kiedy się obudzą?
Zapytał mnie Daniel
- A wiesz czemu leżą na podłodze?
- Nie
- I masz odpowiedź
Powiedziałam siadając obok niego
- Daj im pospać
Dodałam

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Rano się obudziłem... James i Will spali. Thomas spał. Luna pewnie gdzieś poszła. Na stoliku był chleb i jakieś mięso. Podzielone na dwie części. Pewnie dla mnie i Thomasa. Obudziłem lekko chłopca.
- Zjedz śniadanie...- powiedziałem
Chłopiec nie przeczył i zaczął jeść. Ja też troche poskubałem, ale nie byłem głodny... Byłem nadal blady i widać po mnie było zmęczenie.
- Daniel ? Dlaczego nie możesz ruszać się z kanapy ?- spytał chlopiec
- Yh.. Rana, krwotok, choroba... Tak w skrócie - powiedziałem
- Aha...
- Spróbuje Jamesa przekonać byś został dużej, skoro nawet nie wiesz gdzie jesteś.- powiedziałem
- Dziękuje - odpowiedział
Luna przyszła.
- Daniek... Prawie nic nie zjadłeś ? Musisz jeść - powiedziała
- Nie chcę...- zalozyłem ręce na krzyż jak dzieci robią "focha".
Luna?

Od Luny cd Daniel

- A ja cię nie
Wystawiłam mu język. Daniel nie zrozumiał
- Też cię kocham kotek
Powiedziałam i go pocałowałam. Zasnęłam w jego ramionach, a Will i James, chyba na podłodze. Nie wiem, ale wiem, ze gdy wstałam, wszyscy spali, a Will i James na podłodze
~~Ci to mają mocny sen
Pomyślałam. Chłopczyk jeszcze spał, więc przyniosłam chleb. Znalazłam resztki mięsa, więc pokroiłam trochę, aby było dla każdego. Ja nie chciałam jeść, wolałam, aby Thomas i Daniel coś zjedli. Will i James sobie poradzą

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Młody był naprawde głodny i wycieńczony. Jak zjadł podszedł do mnie.
- Dzięki - powiedział
- Nie ma za co... - odpowiedziałem i uśmiechnałem się
Nie wiem, ale w nin samym widziałem siebie. Nie wyglądem ale charakterem... Kiedyśśś... Teraz jestem w ogóle innym Danielem. Kazałem chłopakowi położyć się na drugiej kanapie. Zasnął po paru sekundach. Luna podeszła do mnie.
- Dlaczego pozwoliłeś mu zostać ?- spytała
- Coś widziałem w jego oczach, coś co ja miałem... Kiedys... - powiedziałem
Dziewczyna położyła się obok mnie.
- Kocham cię Luna - powiedziałem
Luna?

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Od Luny cd Daniel

Chłopaki dziwnie patrzyli na Daniela. Will stał jak głupi. Szturchnęłam go
- Jedna noc
Powiedział James
- James... a gdybyś to był ty?
Zapytałam go. Zamilkł. No co? Jestem szczera. Przewróciłam oczami i usiadłam obok chłopca. Will przyniósł wodę i chleb
- Lubisz może wodę i chleb?
Zapytał Will podchodząc do młodego. On kiwnął głową. Will podał mu pożywienie, a on od razu to zjadł
~~Chyba na prawdę był głodny
Na razie James się nie odzywał - i dobrze

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Co to ?- rozległ się głos Willa
- Ktoś idzie ?- spytałem
Chciałem wstać, ale się powstrzymałem.
- To jakiś chłopak... Z czternaście lat... Co on tu robi ?- powiedział James
- Niech ktoś tam pójdzie... I się dowie, ale błagam ludzie bez broni, bo dziecko przestraszycie... Może jeszcze ktoś przeżył z sierocińca.- powiedziałem
- To ja pójdę - zgłosił się Alex
Chłopak wyszedł... Po paru minutach przyszedł z chłopcem.
- Przepraszam jeśli was wystraszyłem, ale zgubiłem się, nie wiem gdzie jestem i czy macie coś do jedzenia ?- spytał chlopiec
- Pff... Myślisz że to jest schronisko dla bezdomnych - parchnął śmiechem James
- James ! Nie zachowuj się jak jakiś... Choć tu na chwilę - zwrócilem się do chlopca
Chłopiec posłusznie stanął obok kanapy.
- Jak masz na imię ?- spytałem
- Thomas - odpowiedział
Widać że przeżył swoje... Był dość chudy i wyczerpany.
- Thomas... Ja mam na imię Daniel... Uśmiechni się, nie zabijemy cię, ani nie skrzywdzimy. Przenocujesz tu... Jeśli mamy coś do jedzenia to damy ci. - powiedziałem
Wszyscy się na mnie gapili jakbym oszalał.
- Will, sprawdź czy mamy coś do żarcia... - upomniałem się
Luna?

Od Luny cd Daniel

Nadal byłam zdenerwowana, ale ufałam mu. Skoro... mówi, że przeżyje... to przeżyje
- Ale jak... to sobie nie wybaczę na zawsze
Powiedziałam. Uśmiechnęłam się delikatnie
- Spokojnie. Obiecuję, ze cię nie opuszczę
Powiedział
- Kocham cię
Powiedziałam szeptem. Odsunęłam się od niego, a on wytarł mi łzy
- Co to?
Zapytał William stojąc obok okna

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Dziewczyna usiadła obok mnie i przytuliła mnie. Widać że plakała.
- Ej no... Spokojnie... Będzie dobrze, kotek - pocieszałem ją
Ona nie oderwała się ode mnie ani na sekunde.
- Spójż na mnie - powiedziałem
Dziewczyna nie chętnie i smutno uniosła twarz.
- Wszystko będzie dobrze... Nic mi nie będzie - powiedziałem
Próbowałem uspokoić się... Nie chciałem żeby dziewczyna teraz mnie traktowała jakby już nigdy mnie nie zobaczy... Przecież przezyłem w tedy, to i przeżyje teraz. Wtuliłem się w dziewczynę.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Nie odpowiedziałam. No po prostu mnie sparaliżował
- Wszystko... dobrze?
Zapytał. Zbledłam. Złapał mnie za bark
- Ja... muszę się uspokoić... ochłonąć...
Powiedziałam z przerwami. Nie mogłam go stracić
- Dobrze. Masz
Podał mi dwa skręty. Kiwnęłam tylko głową i wyszłam. Nie mogłam w to uwierzyć
~~Będzie miał operację. Nie wiadomo czy to skończy się happy endem
Te słowa miałam w myśli. Kilka łez poleciało po mym policzku. Gdy ochłonęłam i się uspokoiłam, mogłam wejść ponownie. Daniel już nie spał. Usiadłam obok niego i go przytuliłam lekko

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Luna wrócila do domu jak jej kazałem. Chlopaki mi pomogli przejsc na kanapę. Lezałem... James teraz czymał się na baczności.
- James... Boje się - powiedziałem
- Czego ? Podobno już wszystko dobrze ?- spytał
- Nie, wcale nie... Jeśli mój stan się nie poprawi to będę mieć operacje. Ja nie chcę jej stracić - oczy zaszlily mi się i nawet spłynęły mi łzy po policzkach. James przytulil mnie lekko.
- Daniel... Nie stracisz jej... Obiecuję Ci to... - powiedział
Po paru minutach zasnąłem w jego "ramionach". On przykrył mnie kocem i usiadł na fotelu.
***
Chyba już od rana Luna była u nas. Will mnie tym razem pilnował, a James rozmawiał z Luną. Uslyszalen przez "sen" ich rozmowe.
- Jak Daniel się trzyma ?- spytała
- Luna, watpie żeby Ci to Daniel powiedział, ale... Jeśli jego stan się nie poprawi to będzie miał operację... Nie wiadomo czy to skończy się happy end'em... - powiedział
Luna?

Od Luny cd Daniel

Gdy chłopaki weszli do pomieszczenia, ja za nimi
- Jak się czujesz?
Zapytał Will
- Gorączki już nie mam
Myślałam, ze sobie coś zrobię. Chętnie bym powyrywała rękami wszystkie kończyny tej mafii, potem wydrapała kolejno oczy, potem wsadziła je do ich gardła, żeby widzieli, jak moje dłonie rozszarpują ich od środka. Oj... poniosło mnie. Zadaliśmy jeszcze parę pytań. W końcu nadszedł wieczór. Daniel kazał mi wracać do domu i żebym się nie martwiła. Pocałował mnie w czoło. Chciał coś przede mną ukryć, ale i tak się wszystkiego dowiem

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Doktor podszedł do mnie. Zaczął mnie badać. Podał mi coś na gorączkę, na uspokojenie... Po paru minutach gorączka zeszła, a ja w końcu się uspokoiłem.
- Daniel... - usłyszałem głos doktora
Lekko podniosłem wzrok na niego.
- Podałem ci różne leki na gorączkę, uspokojenie się i na stężenie krwi... Jeśli dalej będziesz miał takie napady, będę musiał cię operować - powiedział tak cicho żebym tylko ja usłyszał.
Po tych słowach spłynęła mi jedna łza. Nie była to łza szczęścia, ani łza smutku... "Daniel mogło być gorzej" powtarzałem sobie. Do pokoju wychylił się Will.
- Możemy go zobaczyć ?- spytał
- Zaraz, założe mu jeszcze opatrunek - powiedział doktor
I tak zrobił. Dał jakąś ciapkę z ziół na mój siny brzuch i zabandażował go. Po chwili zawołał chłopaków i Lune.
- Tylko błagam Was, spokojnie i krótko... Daniel jest osłabiony- powiedział na wejściu do nich
Luna?

Od Luny cd Daniel

Zobaczyłam, jak James stoi przy Danielu. Krztusił się - słyszałam. Szybko chciałam do niego podbiec, ale William mnie stąd zabrał. Pomogłam mu szukać doktora. Biegaliśmy po mieście. W końcu Will znalazł lekarza. Pobiegłam tam. Nie było czasu na wyjaśnienia. Zaczęłam ciągnąć doktora do budynku. Wbiegłam spanikowana. Daniel tracił coraz więcej krwi. Doktor odsunął Jamesa i kazał wyjść. Staliśmy przed drzwiami. Nie wytrzymałam i kilka łez mi uleciało z oczu. Chłopaki starali się mnie pocieszyć, ale nie potrafiłam być spokojna. A co, jak go stracę? Nie chcę, aby odchodził drugi raz. I to tym razem na dobre

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Obódziłem się w środku nocy. James zasnął na fotelu pilnując mnie, Will także. Po cichu wstałem i opierając się o różne półki udało mi się wyjść...
"Nie mogę jej stracić... A jeśli naprawdę coś mi jest ?"- rozmawiałem sam ze sobą
Nagle brzuch zaczął cały mnie boleć, krew znów pojawiała się w moich ustach... Bałem się. Szybko weszłen do pomieszczenia.
- James !- krzyknąłem między pluciem krwią
Ten szybo zerwał się na nogi. Dobiegł do mnie i posadził mnie na dużym stole.
- Błagam powiedz że nic głupiego nie zrobiłeś ?!- zaczął panikować
Ja zacząłem nawet ksztusić się własną krwią... Mijały tak kolejne godziny. Mój stan był coraz gorszy. Nie dość że straciłem połowe krwi, to jeszcze dostałem gorączki. Byłem cały blady, ale gorący. James wysłał Williama by poszukał doktora. Nagle do pomieszczenia weszła dziewczyna. Ja byłen już taki słaby że nie potrafiłem się odezwać.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Co się mu stało? James mnie zapewniał, że nic takiego, ale coś mi to nie dawało nadziei. Nadal się bałem. W końcu zmęczona chodzeniem w kółko, wyszłam na dwór zapalić skręta. Siedziałam na schodach do wieczora. Oznajmiłam im, że idę się przejść. Jednak w lesie, gdy usiadłam na polanę, zasnęłam. Obudziły mnie promienie słońca. Rozciągnęłam się i weszłam do środka. Jak widać, lekarz już był

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Myślę że to nic poważnego... Oby. Nie chcę żeby to był coś poważnego. Nie mogę zostawić Luny. Byliśmy już w bazie. Podobno James skontaktował się z jakimś doktorem dwa miasta dalej... Możliwe że pojawi się jutro. Choć do tego czasu... Musiałem leżeć caly czas na kanapie, James nie powalał mi się ruszyć, zapaliś, nic. Tylko mogłem leżeć. Rozumien że jeśli bym się poruszył mogłem by dostać znów jakiegoś krwotoku, ale bez przesady. Dziewczyna, widocznie zpanikowana chodziła w kółko i czekała na wieści od Jamesa. Ja w końcu po dwuch godzinach nuddyyy zasnąłem.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Jeszcze chwilę pogadaliśmy. Zeszło tak z dwie godziny. William opowiedział przy okazji, co się działo na ognisku. Gdy musieli wracać, chcieli zabrać Daniela
- Gdzie idziesz?
Zapytałam. James mi wytłumaczył, ze musi go lepiej zbadać, więc musi iść z nimi. Coś mi nie grało. Daniela mina mówiła sama za siebie - coś mi jest i to chyba poważnego. Jednak nie chciałam się z nimi kłócić. Zgodziłam się

<Daniel?>

niedziela, 18 stycznia 2015

Od Shelby cd Thomas

Właściwie to myślałam, że znalezienie siostry zajmie Thomasowi więcej czasu, ale cieszyłam się, że mu się udało.
- Ee... Cześć. - przywitałam się i podałam jej rękę.
- Hej. - odpowiedziała Lauren. - Miło cie poznać.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Nie chciałabym przerywać wam rozmowy, ale chyba mamy towarzystwo. - powiedziałam.
- To ktoś od Marckalla? - spytała Lauren.
Skinęłam głową. Z miny Lauren wyczytałam, że to nie najlepsza informacja. Spojrzałam na Thomasa.

Thomas?

Od Thomasa cd Shelby

Nagle w jakiejś ciemniej uliczce ujrzałem znajomą twarz; czyżby to była Lauren ?
- Poczekaj tu- powiedziqłen do shelby
Kiwnęła głową. Ja pobiegłem za tą osobą w kapturze. Zaczął się pościg... Ta osoba miała przewagę, bo znała teren, ale ja się nie poddawałem dalej bieglem za nią. Wkońcu udało mi się tą osobe złapać. Szybko zdjąłem tej osobie kaptur. Ujrzałem że to dziewczyna, to była Lauren... To była moja siostra... Ona najwidoczniej była oszołomiona tym widokiem. Poleciała jej jedna łza z oka i rzuciła się szczęśliwa na mnie.
- Jezu ! To ty Thomas ! To ty !- szczęśliwa krzyczała
- Tak to ja ! Lauren ! Moja kochana siostra !- zacząłem też krzyczeć
- Czemu uciekałaś ?- spytałem, gdy troche ochłonęlismy
- Myślałam że to ktoś od ludzi Marckalla- powiedziała - Błagam, powiedz że nie dołączyłeś do Marckalla??
- Nie... Chciał bym dołączył, ale ja nie... Kazał mi cię odszukać - powiedziałem
- Nie... Czyli ktoś cię śledzi ????
- Nie tylko mnie... Jestem tu z Shelby... I nie wiem czy śledzą nas...
Nagle doszła do nas Shelby.
- o właśnie... Shelby to moja siostra Lauren, Lauren to moja dziewczyna Shelby...- pierwszy raz nazwałem Shelby "moją dziewczyną"

Shelby?

Od Shelby cd Thomas

Przyglądałam się miastu i mijanym ludziom, zresztą oni też nas obserwowali. Starałam się to ignorować, ale nie lubię być w centrum uwagi, więc w końcu zaczęło mnie to denerwować. Thomas przypatrywał się nieznajomym, których mijaliśmy po drodze... właściwie nie wiem gdzie.
- Masz tu jakichś znajomych? - spytałam.
- Nie jestem pewien. - odpowiedział Thomas. - A ty?
- Wątpię.

Thomas?

Od Thomasa cd Shelby

Uśmiechnąłem się i wziąłem wilczka z rąk dziewczyny. On lekko polizał mnie w twarz. Udziewczyna się zaśmiała. Wyszlismy po chwili z wysokich traw, na pustą równinę, zmieniającą się w miasto... To było inne miasto niż reszta. Było nawet w nim sporo ludzi, na każdym kroku możnabylo ich znaleść. Zacząłem się rozglądać za kim kolwiek kogo znam.
Shelby?

Od Daniela cd Luna

James podszedł do mnie i schylił się do wysokości mojej głowy.
- Daniel... W tedy kiedy cię badałem, uświadomiłem sobie, że mogłeś mieć jakiś krwotok wewnętrzny... Spokojnie, to nie była wina Luny, krwotok podobno dostałeś po bijatyce z Williamem... Myślę że nic takiego groźnego, ale muszę cię ciągle obserwować więc bierzemy cię do "bazy" - szepnął mi do ucha
Przełknąłem ślinę na samą myśl o krwotoku wewnętrznym. Musiałem się na to zgodzić, dla własnego dobra.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Jak by ich nie zobaczył, weszli by i zobaczyli, że Daniel nie siedzi, chyba bym mu coś zrobiła. Po dwóch sekundach, gdy Daniel położył się na kanapę, weszli chłopaki
- Cześć
Powiedzieli otwierając drzwi
- Siema
Powiedziałam i usiadłam obok chłopaka, a on sam siadł
- Hej
Powiedział Daniel
- Jak się czujesz?
Zapytał Will siadając obok nas
- Obolały. I znudzony
Wtedy James powiedział coś na ucho Daniela

<Daniel? Co ci powiedział?>

Od Daniela cd Luna

- Oczywiście ze nie... Ale ja naprawde nie potrafię siedzieć w jednym miejscu - powiedziałen
- Ale chociarz spróbuj - powiedziała
Przytuliłem dziewczynę do siebie. Zobaczyłem przez okno że James idzie z Williamem.
- James idzie - powiedziałem do niej
- To szybko na kanape - odpowiedziała
Szybko połozyłem się na kanape...
Luna?

Od Luny cd Daniel

Daniel poszedł niepewnie po skręty
- Coś kręcisz
Powiedziałam kręcąc głową
- Ja? Nie
Upierał się
- Daniel....
- No co?
Westchnęłam
- Mają ci się zagoić rany, bo sobie nie wybaczę. Chcesz, żebym się załamała psychicznie?
Zapytałam

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Ehm.. Nic - skłamałem
- Widze że chciałeś coś zrobić ? - upierała się
Nie chciałem jej mówić, że chciałem z tąd uciec...
- Brakło mi skrętów i szukałem twoich - powiedziałem ( kłamiąc)
- Ahaa... Tam są- powiedziała pokazując półkę
Luna?

Od Luny cd Daniel

Gdy spaliłam skręta, wyszłam na dwór
- Zaraz wracam
Powiedziałam. Usiadłam na śniegu i się położyłam. Popatrzyłam w niebo. Po godzinie leżenia - zapatrzyłam się - weszłam z powrotem do domku. Zobaczyłam, jak Danie łazi w te i we w te
- Co kombinujesz?
Zapytałam łapiąc go od tyłu
- Długo cię nie było
- A co chciałeś zrobić?
Przymrużyłam oczy

<Daniel?>

Od Luny cd Daniel

Daniela chyba bolało siedzenie. Bosz...
- No dobra. Jak chcesz, możesz połazić wokół domu
Przekręciłam oczami
- Nie żartujesz?
Zapytał z nadzieją
- Nie. Ale jak cię James zobaczy, albo piśniesz mu słówko, to ci coś zrobię
Zagroziłam mu palcem

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Pf... - burknąłem
Dalej naburmuszony zapaliłem skręta. Trochę się uspokoiłem i wyluzowałem... Ale to i tak na chwilę, bo zaraz i tak papieros się skończy... A w mojej kochanej paczce nie było już ani jednego. Widać że dziewczyna miała, ale jakby je wziąść ? Skoro nie mogę się ruszać. Czy ja już zwariowałem ? Rozmawiam sam ze sobą ?? Taa... Nie ruszyłem się z miejsca przez dziesięć minut, więc chyba zwariowałem.
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Dobra, żartowałam
Powiedziałam i podałam mu skręta
- Jak to możliwe, że jeszcze z tobą wytrzymuje?
Zapytał bardziej sam siebie
- Ludzie w miłości robią głupie rzeczy
Westchnęłam pod nosem
- Ale masz tu. Nie masz mi stąd wychodzić
Dodałam i sama zapaliłam skręta

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Po pierwsze ja tu cierpieee psychicznie... A po drugie mogę zapalić ?- spytałem
- Nie - powiedział
- Yhhh... - warknąłem
Schowałem głowę w kolanach i rękach... I co może jeszcze zabroni mi oddychać ? Nie mogę chodzić, nie mogę patrzeć się w sufit, nie mogę nawet zapalić skręta... Yhhhh... To chyba jest gorsze od ataku mafii.
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Przestań
Powiedziałam i usiadłam obok niego
- Ale co?
Zapytał zdziwiony
- Tak patrzeć na sufit. Jakbyś cierpiał
- A co ja robię?
- To jest chyba lepsze, niż kolejne uderzenie mafii
Teraz to ja chyba zacznę marudzić
- No nie przesadzaj i nie marudź
Powiedział i przewrócił mnie na łóżko

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Yhhh ... Usiadłem na kanapie. Już po paru sekundach zacząłem się nudzić...
- Mooggeee iść gdzieee kolllwwwieeekkk ???- zaczałem marudzić
- Nie... - odpowiedziała
- Ale?
- Nie
- No prosze...
- Nie
Uparcie odpowiadała. Yh... To jakaś głupota. Zacząłem coś widzać pod nosem. Ciąłe gapiłem się w sufit. Nie miałem ochoty tego robić, ale nie było nic ciekawszego.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Podeszłam do nich
- Jak coś to go przytrzymam
Powiedziałam
- Oby
Powiedział James
- Masz coś na kaca?
Dodał
- Tak. Już wypiliśmy tabletki
- Dobrze
Jeszcze chwilę pogadaliśmy, a potem pomogłam Danielowi dojść do domu. Już nie pluł krwią, ale koszmarnie wyglądał
- Siadaj
Powiedziałam do niego, a ten usiadł na kanapę

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Myślę że to nic powarznego... Oby... Doszliśmy do budynku Jamesa. On kazał mi siąść i zaczął rozmawiać z Luną... Po chwili podszedł do mnie.
- Żyjesz stary... ?- spytał
- Oh... Już nawet nie mów... Kac i to w jednym czasie to okrócieństwo.- powiedziałem
- Daj zobaczę, czy nie masz przypadkiem czegoś złamanego lub gorzej...- powiedział
Czy moze być gorszego od złamania ?? Zdjąłem koszulkę... No cóż miałem połowę brzucha sinego, ale to siniaki ? Chyba...
- Kiedy się tak załatwiłes ?- spytał z nie do wieżeniem
- Ehm... W tedy kiedy mnie złapali... - powiedziałem
- I nie mogłes przyjść szybciej ?!- trochę się wkurzył - Wiesz że jesteś ja mój brat... Martwie się o ciebie, nie dość że straciłeś połowę pamięci, to teraz jesteś cały w siniakach i bliznach... - powiedział
Dotknął ręką mojego brzucha. Syknąłem z bólu. Jeszcze pare razy ponaciskał sine miejsca.
- Masz szczęście, nie masz nic złamane, ale najlepiej żebyś przez parę dni nie ruszał się z kanapy- powiedział
- Chyba żartujesz ?!- krzyknąłem
Ja przez parę minut nie umiem usiedzieć w miejscu, a co dopiero przez parę dni... Ej no...
- Jeśli chcesz szybko wydobrzeć- dopowiedział
Luna?

Od Luny cd Daniel

Jak Daniel zaczął pluć krwią, serce stanęło mi w gardle. Pobiegłam do niego
- Jakie nie. Pewnie dlatego masz krew na koszulce
Powiedziałam. Było mi głupio, że go walnęłam. Pewnie miał jeszcze siniaki, po ostatnich wydarzeniach
- Może
Mruknął i kucnął na schodach. Podeszłam do niego
- Chodźmy do Jamesa. On ci coś da
Powiedziałam Daniel pokiwał głową i zaczęliśmy schodzić po schodach

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Zobaczymy "księżniczko" - powiedziałem z szyderczym uśmiechem
- A ciebie nie boli główka ?- spytała ironicznie
- Nie... Łaskocze - powtórzyłem jej słowa
- Bardzo śmieszne - powiedziała
Uderzyła mnie z łokcia w brzuch, zabolało... Pewnie nie chciała tak mocno i nawet nie zrobiła mocno, ale dalej po mafii miałem brzuch obolały. Złapałem się gwałtownie za brzuch... Zaczął mnie strasznie boleć.
- Ej... Nic ci nie jest ?- spytała teraz już na poważnie
- Nie... - odpowiedziałem
Nagle poczułem smak krwi w ustach. Wybiegłem na dwór, zacząłem pluć krwią.
Luna? Brak weny

Od Luny cd Daniel

- Ja raczej jutro do niego pójdę
Powiedziałam i się położyłam
- Boli główka?
Zapytał z lekkim uśmiechem
- Nie, łaskocze
Wystawiłam mu język
- Założę się, że jak nie teraz, to później zwymiotujesz
Powiedział
- Wątpię. Mój organizm jest przyzwyczajony do takich imprez jak i ranków

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- To później się przejdziemy do William'a... - powiedziałem
Zastanawiam się ile w ogóle wypiłem... Ale pewnie dużo, no bo takiego kaca nie ma się po jednej butelce. Dziwie się że William umie wytrzymać. Mi nigdy się nie udaje, a potem kończy się na np. Zakrwawionej koszulce, spalonej nogawce... Choć nie jest źle, ostatno jak się obudzilem po imprezie, to miałem złamaną rękę i spałem w rowie. Heh... Te nasze imprezy. Bosz ona wypiła całe wino ? I ona jeszcze nie zwymiotowała... Ja szczerze nie nawidzęwin.
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Pewnie...
Powtórzyłam
- Chyba się z kimś biłeś
- Możliwe. Po pijanemu mi odwala
- Ja pamiętam tylko, że William był trzeźwy. Potem odpłynęłam, jak wypiłam całe wino
- Całe wino?
Zdziwił się
- Myślałam, że to wódka
Przekręciłam oczami. Dziwne, że nie zwymiotowałam jeszcze

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Szybko wziąłem tabletkę i popiłem wodą... Podałem dziewczynie wodę. Ona także wzięła tabletkę. Głowa lekko przestawała mnie boleć, choć i tak czułem się do dupy. Oparłem się plecami o kanapę, założyłem ręce zaa szyję.
- Pamiętasz co kolwiek ?- spytałem
- Nie... A ty ?- spytała opierając się o kanapę i kładac swoją głowę, na moją.
- Oczywiście... Że nie- uśmiechnąłem się
- Jak sądzisz kogo to krew ?- spytała wskazując na moją koszulkę
- Pewnie moja... - odpowiedziałem
Luna?

Od Luny cd Daniel

Weszłam do domu chyba po południu. Tylko weszłam, a Daniel od razu zadał mi pytanie
- Poczekaj
Powiedziałam i podeszłam do łóżka. Zabrałam poduszkę
- Masz
Rzuciłam mu tabletki. Dopiero wtedy zobaczyłam, że Daniel ma spaloną nogawkę i jest w jakiej krwi. Ciekawe co się stało... i czyja to krew. Podeszłam do biurka i otworzyłam jedną półkę. Podałam mu wodę. Gdy on wypił tabletkę, ja zrobiłam to samo

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Obudziłem się gdzieś popołudniu... Ledwo usiadłem na kanapie, a łeb zaczął mnie boleć, jakby oberwał kamieniem. Udało mi się dojść do kuchni. Zerooo tabletek... Ohh... Los się na mnie uparł... Usiadłem z powrotem na kanapie i schowałem głowe w rękach...Moje włosy były wywinięte w każdą stronę...Nogawka u spodni spalona ??? Co ja robiłem ?? Bluzka, lekko z krwi... Pewnie mojej... Oh... Znów narastający ból, pragnienie... Suszyło mnie strasznie. Nagle drzwi się otwarły i weszła ( także w fatalnym stanie ) Luna... Czyżby spała na dworze?
- Nie masz nic do picia, ani żadnych tabletek - burknałem
Luna?

Od Luny cd Daniel

Zasnęłam. Nawet nie wiem gdzie. Wiem jedynie, że Daniel poszedł się położyć. Ja jeszcze chciałam zostać i dokończyć skręta, a potem... ciemność
Obudziłam się. Było mi zimno, a na mnie leżało trochę śniegu. Okazało się, że zasnęłam na schodach. Jednak byłam potłuczona i leżałam na ziemi. Chyba z nich spadłam. Nie chciało mi się wstawać. Łeb mnie bolał
~~I się zaczyna
Powiedziałam w myślach. Miałam na myśli tego kaca

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Uśmiechnąłem się.
- Kotku... Ja ciebie też - powiedziałem...
Choć dziwie się że udało mi się, w ogóle coś takiego powiedzieć, w tym stanie... Wróciliśmy na "impreze". Połowa osób już się zmyła.. Will jeszcze jakoś sobie radził. Ja usiadłem z dziewczyną na schodach i zapaliliśmy po papierosie. Mój wzrok skupiał się na ogniu, wielkim ogniu z ogniska. Uwielbiałem patrzeć na ogień. Była już gdzieś szósta. Wszyscy poszli, ja z resztą byłem już w domku. Zasnąłem na kanapie... Oj boję się pobódki... Będę miał gigantycznego kaca.
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Na... konjec.. tęczowjej... krainyyyyyiiii
Powiedziałam machając dłonią. Nie wiedziałam co mówię. Potem objęłam Daniela i znowu się zaczęliśmy całować. Patrzyliśmy w sobie w oczy, gdy Daniel przycisnął mnie do drzewa. Otarłam swój nos o jego tz. "Noski eskimoski" - nazywała to tak moja młodsza kumpela
- Kocham cię
Powiedziałam już normalniej

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Odwróciłem się chwiejnie.
- Coo ?- spytałem
- Gdziee... Idzieszz ?- spytała
- A ty ?- spytałem i podszedłem do dziewczyny.
Zacząłem ja całować, jej usta miały posmak wina... Docisnąłem ją do drzewa.
Luna?

Od Luny cd Daniel

A jednak, jako pijana, potrafię być trzeźwa. Daniel poszedł i wypił kolejną butelkę, a potem poszedł do lasu. Ja wzięłam tą samą butelkę, co myślałam, ze jest w niej wódka i wypiłam do dna wino. Zaczęłam się śmiać nie wiadomo z czego. Poszłam za Danielem chwiejnym krokiem. Teraz jak ktoś powie, że nie jestem pijana to jest debilem. Musiałam opierać się o drzewa, bo bym spadła na dół
- Ty!
Krzyknęłam do Daniela
- St...ó...jjjjj
Powiedziałam z głupią miną

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Zostaw go - powiedziała dziewczyna do mnie.
- Pf... Bo co ?- spytałem
( Nie miałem wpływu na to co mówiłem... )
- Bo... Daniel jesteś pijany, William to twój przyjaciel... - powiedziała
- Daniel... Po prostu się uspokuj... I pomyśl - wtrącił się William
Przwróciłem oczami... Odszedłem od nich i podszedłem do stolika, gdzie jeszcze stała jedna butelka czystej. Napiłem się z gwinta i ruszyłem w strone lasu.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Patrzyłam na to wszystko ze spokojem. W końcu podeszłam do chłopaków i ich rozdzieliłam, bo chyba chcieli się bić. Chłopaki którzy byli pijani i siedzieli przy ognisku krzyczeli "walka!" i tak w kółko
- Daniel. Nie będę się z tobą bił
Powiedział William, ale chłopak nie dał za wygraną
- Zostaw go
Powiedziałam i podeszłam ledwo co do Daniela

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Nogawka lekko podpaliła mi się. Jakbym nie był piany, to bym poprostu ją zgasił, ale byłyem pijany, więc... Biegałem, skakałem, jak szalony. William podszedł i wylał jakąś wode na moje spodnie ( które ogasił. Nie mam pojęcia, ale zły byłem na niego. Pchnąłem go. On chyba próbował mnie uspokoić. Ja przywaliłem mu w twarz.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Daniel miał przeskoczyć przez ognisko. Podeszłam do niego
- Tylko jak spłoniesz to się nie pochowam
Powiedziałam i pocałowałam go na szczęście
- Spokojnie. Wiatr mnie rozwieje po wszystkich częściach świata
Powiedział i wziął rozbieg. Ja się odsunęłam. Daniel przeskoczył przez ognisko, ale końcówka jego spodni zaczęła się palić. Wszyscy się śmiali. Potem William ugasił jego nogawkę, bo Daniel skakał po całym terenie

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Dziewczyna mnie pocałowała, a ja odwzajemniłem jej pocałunek. Chłopaki mnie zawołali, w stronę ogniska. Zaczęliśmy się wygłupiać... Zrobiliśmy "zawody", kto przeskoczy ognisko... Oczywiście połowa osób ( byli piani ) nawet zrezygnowała, William był przeciwko temu. Ognisko było ogromne, a jego płomienie sięgały mojej wysokości. Zostałem tylko ja, James, Alex i dwuch innych chłopaków. James skoczył pierwszy, z trudem, ale mu się udało. Następny byłem ja... Podszedła do mnie Luna.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Wiedziałam, że Daniel nie wytrzyma i się upije. W sumie, kilka lat temu też nie dał rady, a nawet się zakładaliśmy
~~Mogłam się z tobą założyć
Pomyślałam. W sumie ja sama byłam trochę pijana, ale jeszcze byłam trzeźwa. Było jeszcze ciemno, ale ognisko było duże. Ciągle dorzucaliśmy drewna
- Hej, śliczna gwiazdko z nieba
Podszedł do mnie Daniel. Chwiał się. W końcu przez przypadek, zamiast wódki, chwyciłam wino i wypiłam pół butelki. No teraz to byłam pijana
- To... nie był alkohol
Powiedział James. Miałam czkawkę. Wszyscy byli pijani, prócz Williama. On chciał być trzeźwy, żeby potem wszystko opowiedzieć i na wypadek jakiegoś nieszczęścia
- Część kochanie
Powiedziałam do Daniela całując go

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Choć możemy zrobić... - dopowiedziałem
Dziewczyna się tylko uśmiechnęła.
- To może ja się zajmę ogniskiem... - powiedziałem
Wybrałem dobre miejsce na ognisko. Wykopałem mały rów na ognisko, poszukałem odpowiedniego drewna. Potem powiedziałem,Jamesowi i innym żeby przyszli. Pare osób przyniosło alkochol... Inni różne rodzaję skrętów, a za to jeszcze inni różne przekąski. Zabawa się rozkręcała... Nie chciałem dużo pić, lecz za każdym razem jak podszedłem do nich, to coś wypiłem... W końcu, na zakończenie zabawy ( yy... Która trwała od 17 do 04 rano ) byłem już pijany.
- Hej śliczna gwiazdko z nieba - powiedziałem podchodząc do Luny chwiejnym krokiem.
Luna?

sobota, 17 stycznia 2015

Od Luny cd Daniel

- Tak bez pytania?
Zapytałam z udawaną ironią
- Wiem, ze się nie obrazisz
Powiedział i mnie wyczochrał
- Wiesz co bym dzisiaj zrobiła?
- Co?
- Ognisko
Westchnęłam
- Nie wiem czy pamiętasz, ale kiedyś wszyscy robili razem ognisko. Może nie pamiętasz tym bardziej, że nie byłem trzeźwy, jak wszyscy prócz nielicznych

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Hejka - powiedziałem do dziewczyny.
Pocałowałem lekko ją w usta. Ona z uśmiechem przywitała się.
- Upolowałem jelenia i kuropatwe... - powiedziałem - Jeleń był duży więc podzieliłem się z chlopakami... - dopowiedziałem
Wziąłem dziewczynie z ręki połowe skręta i zaciagnąłem. Oddałem jej z powrotem.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Obudziłam się. Nie było obok mnie Daniela. Wstałam zaspana. Rozejrzałam się i zobaczyłam na biurku obok łózka kartkę
- Jestem na polowaniu z chłopakami. Buziaki, Daniel
Przeczytałam na głos. Uśmiechnęłam się. Nic mu nie groziło. Wstałam i wyszłam na schody. Zapaliłam jednego skręta. Chyba długo spałam, gdyż w połowie spalonego peta, przyszedł Daniel

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Masz jeszcze jakiś wrogów ?- zaśmiałem się
- Możeee... - także się zaśmiała
Nie wiem, ale dość długo leżeliśmy na łóżku... I nawet zasnęliśmy. Długo spaliśmy, ale na to zasługiwaliśmy. Ranek się zbliżał... Nagle usłyszałem cich pukanie w okno. Zaspany wstałem i wyjrzałem przez nie. Stał w nim James, Alex, Will...
- Hejka... Co wy tu robicie ?- spytałem zaspanym, ale cichym głosem.
- Idziesz na polowanie... Chyba nie powiesz że nie jesteś głodny ?- powiedział Alex.
- A Luna ?- spytałem.
Spojrzałrm się na śpiącą dziewczynę.
- Zostaw kartkę... - powiedział James
- Dobra... Zaraz przyjdę...
Poprawiłem koc dziewczynie, napisałem kartkę że idę z chłopakami na polowanie i dałem jej buziaka w policzek. Poszedłem do chłopaków.
- No co tak dlugo ?- zaśmiał się Will
Tylko odpowiedziałem uśmiechem. Ruszylismy, goniliśmy się, wyglupialismy, jak małe bachory... Robiliśmy zawody, kto pierwszy upoluje, coś... Oczywiście, ja wygrałem xd... Upolowałem jelenia i jakąś kuropatwe. Podzieliłem się z chlopakami i wróciłem.
Luna?

piątek, 16 stycznia 2015

Od Luny cd Daniel

Położyliśmy się na łóżku. Daniel mnie namiętnie pocałował
- Ale mogło być gorzej
Powiedziałam
- No może. Ciekawe jak James się czuje
- A kto przeżył prócz niego i Alexa?
Zapytałam trochę się smucąc
- Hm... Marcus... Sam zabity... William chyba jeszcze żyje... a inni chyba ranni
Powiedział leżąc na dal na mnie
- Mam nadzieję, że na razie koniec z problemami
Powiedziałam z lekkim uśmiechem, patrząc mu w oczy

<Daniel? Brak weny>

Od Daniela cd Luna

- Jak się czujesz ?- spytałem.
Przysunąłem się do dziewczyny i objąłem ją w talii.
- Lepiej - powiedziała - A ty ?- spytała
- Mogło by być lepiej... - mtuknąłem.
Skączyliśmy palić. Weszliśmy do salonu.
Luna? Sorry takie na szybko...

Od Luny cd Daniel

- Nad czym tak rozmyślasz?
Zapytałam siadając obok niego
- A... co było....
- Było i nie powróci
Dokończyłam z lekkim uśmiechem. Zapaliliśmy skręta. Już si nauczyłam robić kółka

<Daniel?>

czwartek, 15 stycznia 2015

Od Daniela cd Luna

Odwzajemniłem pocałunek.
- A tak propo twojego domu ? Moge jeszcze w nim mieszkać... Bo w ogóle nie miałem czasu szukać mieszkania- zaśmiałem się lekko.
- Jasne że możesz- odpowiedziała.
- Daniel, możesz tu przychodzić kiedy kolwiek chcesz- powiedział James.
- Dzięki - odparłem.
***pare dni później***
Dom wyremontowany, rany ( niektóre ) pogojone... Siedziałem na schodach i myślałem nad wszystki co się stało w najbliższym czasie. Było tego strasznie dużo... Dziewczyna obolała usiadła obok mnie.
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Mój łeb
Powiedziałam siadając z pozycji leżącej na kolanach Daniela. Złapałam się za głowę. Strasznie bolała
- Żyjesz
Powiedział i mnie przytulił
- Nie jesteś taka zła
Przyznał James uśmiechając się lekko
- Ty też
Powiedziałam z lekkim uśmiechem. Cieszyłam się, że to koniec i chyba nawet nie będziemy musieli się stąd wyprowadzać. Pocałowałam Daniela

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Chłopaki zajęli się mną. Opatrzyli mi rany i podali różne środki, znieczulające. Czułem się lepiej. Dziewczyna nie wracała. Próbowałem wstać, ale zatrzymał mnie Alex.
- Ja pójdę - oznajmił
Wrócił po paru minutach z Luną. Napoczątku się przeraziłem że nie żyje, lecz była tylko nie przytomna. Opatrzyłem jej nie które rany. Siedzieliśmy wszyscy na kanapie... Wreszcie koniec... Już nie ma ich... Mamy wreszcie święty spokój. Dziewczyna się przebudziła, także dostała środki znieczulające.
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Zajmijcie się nim
Powiedziałam kierując się do chłopaków
- Luna... nie...
Nie dokończył, gdyż splunął krwią
- Macie lufe?
Zapytałam się chłopaków
- Masz
Powiedział Alex i rzucił mi pistolet, tak samo jak James
- Uważaj
Uśmiechnął się minimalnie James. Kiwnęłam głową
- Co ty robisz?
Zapytał Daniel próbując wstać
- Ja to rozpoczęłam, więc ja skończę
Powiedziałam i wyszłam z budynku. Wszyscy którzy byli żywi z mafii, przybiegli za nami
- Poddaj się i...
Powiedział mój wuj, jednak nie dokończył. Strzeliłam w niego po czym zmarł na miejscu. Nikt nie miał pistoletu. Zaczęłam strzelać. Wszyscy rzucali we mnie sztyletami i innymi ostrymi broniami. Miałam rany. Była kilka nietrawień, ale skończyło się na śmierci wszystkich - nawet tych, którzy chcieli uciekać. Zostałam tylko ja i brat. Byłam półżywa, a Leonardo - imię mego brata - cały i zdrowy. Nie dziwię się, jak wszystkich wykorzystał jako swoje tarcze
- Chodź. Utulę cię do wiecznego snu
Powiedział i zaśmiał się jak diabeł. Wycelowałam w niego, ale nie mogłam go zabić. To był mój brat. On także wyjął lufę i wycelował we mnie. Usłyszałam dwa strzały - jeden we mnie i jeden w niego. Obydwoje strzeliliśmy. Nie wiem gdzie dostałam. Nie odróżniałam nigdzie bólu. Wiem jedynie, że na kolanach strzeliłam ponownie w jego pusty łeb. Widziałam ciemność

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Czułem się jak półżywy i byłem półżywy. Dziewczyna pomogła mi wstać i wyszliśmy z budynku. James i Alex wybiegli za nami, Sam nie miał tyle szczęścia.
- Daniel, przeżyjesz - odparł James i pomógł mi iść.
Poszliśmy do jego budynku... Usiałem ledwo na kanapie. Zaczałem nawet kaszleć krwią. Chyba nie było miejsca gdzie nie byłem pobity, pocięty lub nie z krwi.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Przewidziałam to. Za nimi byli James, Alex i Sam. Pomogłam Danielowi
- Witaj siostrzyczko
Odezwał się jeden z uśmiechem diabła. Byłam wściekła
- Cześć
Mruknęłam
- Może ze chcesz się z nami zabawić?
Dodał. Wykonał jakiś gest dłonią i jakiś murzyn ruszył na mnie. Gdy był blisko i wyciągnął rękę, poraziłam go paralizatorem, który zwędziłam z psiarni
- Raczej nie
Odpowiedziałam. Murzyn był nieprzytomny. Podeszło kolejnym. Położyłam Daniela na podłodze, był półżywy. Wyciągnęłam sztylet i kółka. Jedno rzuciłam, ale nie trafiłam
- Chyba ci się nie udało
Powiedział i jeden złapał mnie za dłoń podnosząc ją do góry. Wtedy broń nadleciała i przecięła szyję drugiego. Ten, który mnie trzymał, dostał ode mnie nożem z brzuch
- Zrób coś, a już po nich
Powiedział, gdy chwyciłam pistolet, leżący przy mojej nodze
- Odłóż go
Powiedział i przyłożył zimną lufę z skroń Jamesa. Odłożyłam ją, ale gdy byłam na podłodze, strzeliłam w nogę mojego brata i wtedy dostał on pięścią od Jamesa. Zaczęła się bujka. Podniosłam Daniela

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Nagle usłszałem jakieś kroki. Byłem już dość słaby. Nagle do pokoju weszła postać. To była Luna... Co ona tu robiła ?!
- Uciekaj z tąd - powiedziałem
- Nie mogę cię tu zostawić... - powiedziała i uwolniła mi ręce z kajdanek.
- Luna... To jest pułapka - powiedziałen
Z braku sił, oparłem się o ścianę.
- Proszę uciekaj... - powiedziałem
Nagle zjawił się jej wujek z "kumplami".
Luna?

Od Luny cd Daniel

Obudziłam się w środku nocy. Coś nie dawało mi spać. Usłyszałam jęczenie Daniela. Gdy wyszłam z łózka, uchyłkiem drzwi zobaczyłam co się dzieje. Chciałam zacząć krzyczeć, ale się powstrzymałam. Weszli do domu, a ja schowałam się na suficie, gdzie były belki. Na szczęście mnie nie widzieli. Daniela zabrali. Przemknęłam obok ich nosa i znalazłam się w lesie. Wiedziałam, że to będzie pułapka. Wiedziałam gdzie są, ale musiałam mieć plan. Chciałam znaleźć Jamesa, żeby mi pomógł, ale mafia mi zagrodziła drogę
~~Sukin***
Pomyślałam o moim wujku. Dla niego to jest świetna zabawa, dla mnie i Daniela i innych, to walka o życie. Widziałam jak niektórzy kłócą się z bandą Jamesa. Postanowiłam działać sama. Jeśli dałam rady uciec z ich budynku, to uda mi się tam włamać
Nie czekając ani chwili dłużej, poszłam do domku, przed którym były jakieś zdjęcia. Przedstawiały Daniela... poharatanego.
~~Będzie dobrze. Dasz radę tak jak ja
Powiedziałam sobie w myślach, by dodać mi otuchy. Weszłam do domu. Stamtąd zabrałam mój sztylet, paralizator i kilka tych kółek. Ruszyłam w stronę budynku. Po drodze widziałam jak niektórzy taszczą w krwi Jamesa, Alexa i Sama. Zacisnęłam pięści. Gdy oni otworzyli drzwi, szybko rzuciłam sztyletem, który zaklinował się między ścianą, a drzwiami.Inaczej bym nie weszła. Gdy tylko otworzyłam drzwi, usłyszałam całą czwórkę

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Zgodziła się i poszliśmy do jej domku. Drzwi były połamane, okna wybite, szafki poprzewracane. Na ścianie widniał napis "Nie uciekniesz od nas !" napisany krwią. Przełknąłem śliną i przygryzłem wargę. Dziewczyna przestraszona spojrzała na napis.
- Oni nie dają nam spokoju !- powiedziała
- Już ci kiedyś to mówiłem, i powtórzę: "Nie chodzi o zwycięstwo, lecz o przetrwanie" . - powiedziałem
Podniosłem parę szafek i pomogłem posprzątać. Wyglądało już lepiej.
- Połóż się spać... - powiedziałem
Dziewczyna kiwnęła głową i poszła w stronę łóżka. Zasnęła po paru minutach. Ja siedziałem w "salonie" i czuwałem... Mijały sekundy, minuty, godziny... Oczy już mi się zamykały.
"Weź się w garść!" powiedziałem do siebie. Wyszedłem przed dom i zapaliłem skręta... Dym unosił się powoli po spokojnym niebie. Nagle jakiś zamaskowany chłopak podszedł do mnie i wbił mi jakąś szczykawkę w szyję. Naciskając szybko, wlewał jakąś substancje. Upadłem na ziemię nieprzytomny... Obudziłem się przykuty do ściany. Miałem zaklejoną buzię taśmą. Nagle przed sobą zobaczyłem wiele osób. Zacząłem się szarpać, ale to było na nic. Jeden z nich odklejił taśmę.
- Hmm... Co ona w nim widzi ?- spytał
- To czego ty nigdy nie dostrzeżesz !- krzyknąłem
- Heh... Poczucie humoru to ma - mówił do reszty
- Gdzie ona jest ?!- spytałem
- Pewnie już zaczęła cię szukać... I przyjdzie tu prosto w nasze sidła...- zaczął się psychicznie śmiać
- Ona nie jest taka głupia żeby się na to nabrać - powiedziałem
- No nie wiem... Słyszałem co się stało przed domem... Wybiegła gdyż słyszała twoje cierpienie... A jeśli damy jej zdjęcia jak, no nie wiem... Cierpisz - uśmiechnął się
Wyciągnął nóż i dla zabawy przesunął nożem po moim policzku, a za kolejnym przesunięciem leciała lekka strużka krwi. Śmiał się przytym psychicznie. Oczywiście dla efektu wszystko posypał solą...Bolało jak ho**ra, ale próbowałem tego nie okazywać. Jeden z nich zrobił mi zdjęcie i poszedł gdzieś.
Luna? XD

Od Luny cd Daniel

- Więc ich zabije
Powiedział Daniel
- Heh. Chodźmy
Powiedziałam ciągnąc go za dłoń
- Wyruszamy jutro rano
Westchnęłam i zwolniłam
- Wiem, że nie chcesz, ale musimy
Powiedział całując mnie lekko
- Wiem
Uśmiechnęłam się

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Nie wiem czy tą radosć dało się opisać. Postawiłem dziewczynę na ziemi.
- James powiedział żebysmy się z tąd jak najszybciej wynosili... - powiedziałem
- Daniel... Ja nie chcę się przeprowadzać, a w ogóle to i tak oni nas znajdą... - powiedziała
- Więc ich zabiję... - powiedziałem
Luna?

Od Luny cd Daniel

Moja pierwsza myśl - Cieszy się, ze mnie zostawia. Druga myśl - Żegna się. Trzeciej nie było. Zdziwiłam się, ze mnie pocałował z taką radością
- Zostaję
Powiedział szczęśliwie
- Na prawdę?!
Zapytałam szczęśliwa. Myślałam, ze to żart, ale to do niego nie podobne, a w jego oczach widziałam szczerość. Jamesa już nie widziałam
- Tak
Odpowiedział kiwając głową i ponownie namiętnie mnie pocałował, nadal trzymając w górze

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Nie chciałem jej zostawiać... Ale złożyłem obietnicę, a ja zawsze dotrzymuje obietnic. James poprosił mnie na bok.
- wierzysz jej ?- spytał
- tak... Wszystko obliczyłem i broń trafiła z innej pozycji, niż ona. - powiedziałem
- Skoro tak... Ale wiesz o tym że musisz teraz do nas dołączyć ?- powiedział
- Tak, wiem... Ale nie mogę jej zostawić - powiedziałem
- Wiem że to będzie trudne, ale musisz...
- A czy nie ma np. możliwości żeby także dołączyła...
- Miłość osłabia Daniel... Spójsz na siebie...
Miał troche racji. Byłem cały pobity i z własnej krwi.
- Ja bez niej nie wytrzymam... James ja ją kocham i pójdę za nią nawet na koniec świata... - powiedziałem
James zrobił dziwny uśmieszek.
- Zmieniłeś się. Daniel idź do niej pocałuj ją najlepiej jak potrafisz i wyprowadzcie się z tego miasta. Ja jestem z tobą, ale musicie uważać, na tamtą mafie... To nie zbyt mili goście, ostatno zabili dwóch naszych.- powiedział
Wyszczeliłem radością.
- Dziękuje ! - krzyknąłem przytuliłem go.
I pobiegłem do Luny. Złapałem ją w talii, podniosłem i obruciłem się razem z nią. Pocałowałem szczęśliwy.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Ciemność. Potem jasność. Robiło się coraz jaśniej. Pomału otworzyłam oczy
- Luna?
Usłyszałam głos Daniela. Był obok mnie, a przede mną James
- Gdzie... jestem?
Zapytałam
- U mnie
Wtrącił się James. Wtedy coś mi się przypomniało. Pewna rozmowa... tej mafii
- Teraz spłać dług
Powiedział James. Daniel kiwnął głową
- Jaki dług?
Zapytałam
- Dołącz do nich. Obiecałem to Jamesowi, jeśli mi pomoże
Nie mogłam zaprotestować. Obietnica to obietnica. Kiwnęłam głową i go przytuliłam
- I... to nie byłam ja
Skierowałam się do Jamesa
- Jak nie ty, to kto?
Podniósł brew
- Banda mafii, przed którą uciekałam. Chcieli mnie wrobić
Ostatnie zdanie owiedziałam ciszej. Nie chciałam, aby Daniel mnie zostawiał

<Daniel?>

środa, 14 stycznia 2015

Od Daniela cd Luna

Biegłem przez las szukając jakich kolwiek śladów. Nagle z oddali zobaczyłem Jamesa, a przynim leżącą na ziemi Lune. Zacząłem biec jak najszybciej.
- Luna !- krzyknąłem
Szybko przyniej kucnąłem.
- James ! Błagam pomóż mi !- zacząłem panikować, bo słyszałem nadchodzące kłopoty.
- Ona go zabiła !- powiedział
- Błagam ! To ja cie prosze o pomoc !- powiedziałem
- Co ja z tego będę miał ?!- spytał
- Jeśli mi pomożesz... Dołącze do was... - przełknąłem ślinę
- Dobrze- odpowiedział
Wziął na ręce Lune i zaczęliśmy uciekać... W końcu znaleźliśmy się w budynku Jamesa. Lune położył delikatnie na kanapę, a ja z niecierpliwością czekałem aż się obudzi.
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Puśćcie mnie!
Krzyczałam. Nie wiedziałam, czy Daniel żyje. Bałam się o niego
- Daniel!
Krzyczałam i próbowałam się wyrwać
- Przytrzymajcie ją mocniej
Powiedział Brad. Chcieli mnie czymś związać, ale zdążyłam się uwolnić. Nie mogłam z nimi walczyć, więc zaczęłam uciekać
- Pomocy!
Krzyczałam
- Daniel!
Wtedy zobaczyłam Jamesa
- James!
Krzyknęłam. Był odwrócony, a ja przed oczami zobaczyłam mroczki i upadłam na ziemię. Teraz jak James jest moim wrogiem, to jedynie Daniel mi został

<Daniel?>

Od Shelby cd Thomas

- Nie, dzięki. - powiedziałam.
Thomas dał trochę wody wilczkowi i po chwili ruszyliśmy w dalszą drogę. Jeszcze przez jakiś czas szliśmy przez las, jednak później drzewa rosły coraz rzadziej, aż wreszcie las zmienił się w wielką łąkę. Wysoka trawa utrudniała poruszanie się, a otwarta przestrzeń sprawiała, że byliśmy widoczni z dużej odległości. Załapałam biegnącego za Thomasem Deveshee. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
- Lepiej uważaj gdzie idziesz. - powiedziałam. - Tu mogą być węże.

Thomas?

Od Thomasa cd Shelby

Yhh... Czy my mamy jakiś plannn ??
- Yhh... Dojść do tego miasta co mówił Marckall, potem zebrać informacje i się zobaczy... - powiedziałem przczesując ręką włosy.
- Idealny plan - zaśmiała się
- Masz lepszy ?- także się zaśmiałem
- No nie... - odpowiedziała
- Więc trzymamy się mojego... Heh - uśmiechnąłem się szyderczo.
Wyciągnąłem z plecaka, butelkę pełną wody. Napiłem się.
- Chcesz ?- spytałem się
Shelby?

Od Daniela cd Luna

Zerwałem się z ziemi w stronę Luny. Wyciągnałem zza pleców nóż i podciąłem jednemu gargło. Trzech ruszyło na mnie, a reszta gdzieś ciągnęła dziewczynę. Zaczęli specialnie ze mną walczyć i odciągać od dziewczyny... W końcu zostałem, ja jeden na jednego... Byłem już zmęczony, poraniony, ale nie mogłem się poddać. Udało mi się obezwladnic przeciwnika.
- Gdzie oni poszli !!! - krzyknąłem do niego
- Pf... Myślisz szczeniaku że ci powiem - odparł z sarkazmem
- Koleś ja nie żartuje... Gdzie ją zabieracie !!!!- wrzsnąłem do niego wściekły
- Nie znajdziesz jej... - odparł
Wiedziałem że nic nie powie... Podciąłem nu także gardło i ruszyłem minimalnymi śladami grupy. Bałem się o nią i to bardzo... Ciągle w głowie pojawiały mi się najgorsze obawy... Zabije ich jeśli skrzywdzą ją, przyrzekam zabiję każdego kto ją skrzywdzi! Nagle ślady urwały się. Spanikowałem...
- A teraz w która stronę ?! Myśl Daniel myśl !!! Przecież znajdziesz ją !!! - krzyczałem sam do siebie
Luna?

Od Shelby cd Thomas

Zatrzymaliśmy się. Thomas zdjął swój plecak i usiadł na jakimś powalonym pniu. Ja odparłam się o drzewo. Zastanawiałam się jak mamy zamiar znaleźć siostrę Thomasa.
- Mamy jakiś plan? - spytałam.

Thomas?

Od Luny cd Daniel

Co ja mam teraz zrobić?! Słyszałam jęki Daniela i wiedziałam, że mu się dostaję. Nie wytrzymałam. Wybiegłam z domu i krzyknęłam:
- Zostawcie go!
Przestali go bić, ale nadal był trzymany przez Johna. Wtedy ktoś mnie złapał od tyłu, a Daniela odrzucili na drzewo, ale nie pozwalali go do mnie dopuścić
- Pójdziesz z nami...
Powiedział Sam chwytając mnie za podbródek. Kopnęłam go w brzuch, a wtedy więcej do mnie podibiegło trzymając mnie

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Pocałowałem ją w policzek. Wyszedłem na zewnątrz. Dziewczyna została w domku. Było ich siedmiorgu. Każdy miał zakrytą twarz i każdy miał broń, lub nóż w ręku. Nie powiem że się nie bałem, bo serce waliło mi jak opętane, ale nie poddawałem się.
- Kto was przysyła ?- spytałem
- A co cię to obchodzi !... Wychodź Luna !! - zwrócił się jeden z nich w stronę domku.
Nagle podszedło do mnie dwuch. Jeden złapał mnie za ręce, a drugi przywalił w brzuch. Zacząłem się wyszarpiwać, to przyszło dwuch kolejnych. Czy to tak miało być... Jeden z nich przywalił mi w twarz, z pięści. Lekko poleciał mi krew z nosa.
- Luna !!! Mamy twojego chłoptasia !!! Wychodź !!- krzyczęli
- Nie słuchaj ich !!- krzyknąłem
Od razu dostałem cios w brzuch. Dwoje trzymało mnie za ręce, a drudzy stali obok.
Luna?

Od Thomasa cd Shelby

Pobiegłem szybko na górę do mieszkania. Deveshee nie umiał nade mną nadąrzyć. Szybko wziąłem plecak i spakowałem się. Ciuchy, noże, jak coś pistolet, łuk ( razem z kołczanem i strzałami ) i pare ziół gdyby trzeba było zrobić odtrudkę, lub antidotum. Ubrałem wygodne spodnie, szara bluzkę z triadą czarną i czarną bluzę bez niczego. Ubrałem wygodne trampki ( oczywiście czerwone ). Wziąłem plecak i zszedłem po schodach, gdzie już znajdowała się Shelby. Jej tygrys czekał na dworze.
- Gotowa ?- spytałem
- Jasne - odpowiedziała dość optymistycznie.
Ruszyliśmy w drogę... Gdy doszliśmy do końca miasta, zrobiliśmy przystanek. ( miasto było ogromne, a nam droga zajęła gdzieś 2,5 h. )
Shelby?

Od Luny cd Daniel

Nie mogłam mu jakoś uwierzyć. Złapałam go za rękę wstając, ale on zdążył otworzyć drzwi
- Proszę
Szepnęłam. Już nie kryli się w krzakach, teraz stali pod moim domem, nadal gotowi. Mieli zakryte twarze. Gdy ich zobaczyłam normalnie serce stanęło mi w gardle. Było ich siedmiu. Niektórzy patrzyli na mnie, a niektórzy na Daniela

<Daniel?>

Od Shelby cd Thomas

- Jasne. W takim razie pójdę się spakować. - powiedziałam.
- To do zobaczenia. - powiedział Thomas.
- Pa. - pożegnałam się i wyszłam z mieszkania.
Poszłam do swojego domu. Zza łóżka wyciągnęłam plecak, do którego zapakowałam kilka ubrań na zmianę, podręczną apteczkę, pistolet, amunicję i kilka innych przydatnych rzeczy. Pod wieczór wróciłam pod fabrykę. Ishaan został na zewnątrz, a ja weszłam do środka.

Thomas?

Od Daniela cd Luna

- Przecież jak wyjdziemy to nas zabiją, lub złapią... - powiedziałem
- Przecież wiem... Ale ja nie chcę... Daniell...- zaczęła płakać
Nie wiedziałem co robić. Gdy wyjdziemy złapią nas, gdy zostaniemy spalą dom ??? I co ja mam zrobić. Pójdę tam...
- Zostań tu... Zaraz wrócę - powiedziałem
- Nie... Proszę Daniel... Ja nie chcę cię znowu stracić- powiedziała
- Nie stracisz - powiedziałem
Luna?

Od Luny cd Daniel

Przeczytałam kartkę. Bardzo dokładnie. Podałam ją drżącą dłonią dla Daniela. On przeczytał ją na głos
- Jeśli nie wyjdziesz, spalimy wszystko, a ty "będziesz w raju"
Było to napisane krwią. Łzy znowu napływały mi do oczu
- Trzeba się stąd wydostać. Ja nie chcę "być w raju"znowu
Pokazałam cudzysłów dłońmi. Wiedziałam co mają na myśli

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Nigdy cię nie zostawię... Obiecuję Luna- powiedziałem
Nagle jakiś kamień rozbił okno. Podniosłem kamień, znów była na nim czaszka, a także liścik. Nie czytałem go... Podałem dziewczynie. Ona rozwinęła kawałek papieru i zaczęła czytać. Po jej minie było widać że to nic dobrego, spojrzała się na mnie, a następnie znowu na kartkę papieru.
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Dzięki
Powiedziałam przytulając się do niego. Jeszcze przez godzinę, czyścił mi rany. Na plecach nic nie czułam, ale gorzej było z nogą. Znaczy na noszę bolało, ale dłużej zajmował się tą na plecach, gdyż nóż był wbity
- Nigdy mnie nie opuścisz?
Zapytałam. Nie chciałam drugi raz go zostawiać

<Daniel?>

Od Thomasa cd Shelby

- Ja ciebie też kocham - powiedziałem
Nie mam pojęcia co bym zrobił bez niej.
- Wyruszymy w nocy - powiedziałem - Żeby dotrzeć tam o świcie - dopowiedziałem
Shelby?

Od Shelby cd Thomas

- Ja... Oczywiście, że ci pomogę. - powiedziałam uśmiechając się.
- Dzięki. - powiedział Thomas podchodząc i mnie przytulając.
- Znajdziemy twoją siostrę. - zapewniłam go.
Pocałowałam Thomasa.
- Kocham cię, Thomas. - powiedziałam.

Thomas?

Od Daniela cd Luna

Przytuliłem dziewczynę i pocałowałem ją w czoło.
- Obiecuje, że te typki, już nic ci nie zrobią - powiedziałem
- Daniel... Z nimi nie wygrasz - powiedziała
- A kto mówi o zwycięstwie... Chodziło mi bardziej o przetrwanie... - powiedziałem
Luna?

Od Thomasa cd Shelby

Bałem się, lecz nie wiem czego... Czy dlatego że mogę nie wrócić ? Czy może dlatego że będzie zapóźno... Tego nie wiedziałem. Musiałem jak najszybciej wyruszyć, lecz co z Shelby ? Nie chcę jej zostawiać, ani narażać... Nie przeżyje dnia bez niej.
- Wiem że to duża przysługa, ale czy pomożesz mi szukać mojej siostry... Lub po prostu mi towarzyszyć w czasie poszukiwań ?- spytałem
Shelby?

Od Luny cd Daniel

- No bo...
Zaczęłam, ale nie chciałam tego mówić
- Znasz ich?
Zapytał Daniel przykładając mi mokry okład na krew. Jęknęłam. Strasznie piekło
- No... tak
Przez chwile nic nie mówiłam. Daniel czekał, aż mu wszystko powiem
- To jest mafia. Kiedyś do nich należałam. Okazało się, że pracują dla moje "wujka", a on jest z jakiejś agencji towarzyskiej. I została z... z... wykorzystana przez tą mają bandę. Uciekłam, ale chcą mnie dopaść, bo mają takie zlecenie od mojego wujka. Nadal nie wiem jak przeżyłam
Powiedziałam, a w moich oczach pojawiły się łzy
- Boje się
Dodałam ciszej. Już nie czułam rany

<Daniel?>

wtorek, 13 stycznia 2015

Od Shelby cd Thomas

- W takim razie ja już pójdę. - powiedział Marckall, po czy wstał i wyszedł.
Spojrzałam na Thomasa. Bałam się, że jeśli chłopak wyruszy na poszukiwanie siostry, mogę go już nigdy nie zobaczyć. W końcu już wiele osób jej szukało i jeszcze nikt nie wrócił. Z drugiej strony, kto zna siostrę Thomasa lepiej niż on sam?

Thomas?

Od Thomasa cd Shelby

- Okay... Załóżmy że ci wierzę ( oczywiście że nie )... Skąd mam wiedzieć gdzie ona jest ?- spytałem
- Akurat, ja to wiem... No tak jakby. Wiem gdzie ostatnio ją widzianą. Na dalekim zachodzi znajduje się miasto i tam ostatno widziano ją z jakimiś kolesiami... - powiedział
- Niech Ci będzie... Sprawdzę to...ale jeśli to będzie jakiś podstęp lub zasadcka... Pożałujesz tego.
- powiedziałem
Shelby?

Od Shelby cd Thomas

- Możesz po prostu mi zaufać. - Thomas zaśmiał się tylko. - Albo kogoś zapytać. - Powiedział Marckall patrząc na mnie.
Thomas spojrzał na mnie pytająco.
- Fakt, znałam jedną z tych osób. - powiedziałam. - Wiem, że pojechała szukać jakiejś dziewczyny.

Thomas?

Od Thomasa cd Shelby

Marckall obudził się... Zaczął rozglądać się do okoła, ale jego wzrok zatrzymał się na mnie. Patrzał się na mnie jak na jakąś cenną rzecz do kolekcji.
- Masz mi natychmiast wytłumaczyć o co chodzi ???- zacząłem
- Chodzi tu o twoją siostrę... - powiedział
- Gdzi ona jest ?!- spytałem
- Poczekaj... Twoja siostra pracuje dla mnie.... Ostatnio nie wróciła z misji, wysyłałem wiele osób za nią, ale na marne... Nikt nie wrócił. Dlatego pomyślałem że może ty byś znalazł ją. - dokończył
Zatkało mnie.
- Skąd mam wiedzieć, że to nie jest kłamstwo ?? - spytałem
Shelby?

Od Daniela cd Luna

Dziewczyna upadła, ja szybko pomogłem jej wstać. Pogłem jej usiąść na kanapie i wyciagnałem jej ostrze z łopadki. Spojrzałem na dziewczynę.
- Masz tu jakieś bandarze, wode utlenioną, co kolwiek ?- spytałem
- Tak... Powinny być tam w szufladzie - wskazała na komodę
Szybko podszedłem do szuflady i wyciagnąłem z niej apteczkę. Podszedłem do dziewczyny i pomogłem jej opatrzyc rany.
- O co z tym wszystkim chodzi ?- spytałem
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Spójrz
Powiedział. Byłam mu wdzięczna, że złapał ten nóż. Pokazał mi czaszkę wyrytą na nożu
- Wiesz o co chodzi?
Zapytałam. Nie chciałam mu mówić, że dobrze znam ten znak na sztylecie. Weszłam do domu, dostając kolejnym nożem w plecy. Upadłam progu. Wiem kim oni są. Nie ważne ile razy Daniel ich będzie szukał, będzie blisko, nie znajdzie ich

<Daniel?>

Od Shelby cd Thomas

- Chciałabym wiedzieć. - przyznałam.
- Ja też. - powiedział Thomas.
- Myślę, że wkrótce będziemy mieli okazję go o to zapytać. - powiedziałam.
Faktycznie niedługo później Marckall się obudził. Podniósł się i rozejrzał się dookoła. Jego wzrok zatrzymał się na Thomasie.

Thomas?

Od Thomasa cd Shelby

Upadłem widząc uśmiech Marckalla... Potem tylko ciemność... Nagle przebudziłrm się. Wilk skoczył na mnie i zaczął mnie lizać. Pogłaskałem go. Wstałem.
- Nic Ci nie jest ?- spytalem
- Nie... Wszystko w porządku - powiedziała
- Czemu Marckall śpi ?- spytałem na leżącego faceta
- Yh. Dostał szczałką...- powiedziała
- Czego on ode mnie chce ? - spytałem
Shelby?

Od Daniela cd Luna

Spojrzałem w dal... Nikogo nie zauważyłem. Wróciłem do dziewczyny.
- Ktoś naprawdę uparł się na ciebie - powiedziałem
Nadleciał koleny nóż... W ostatnim monencie złapałem go. Coraz bardziej byłem wkurzony...
- James !!! - krzyknąłem będąc pewny że to on
Spojrzałem na nóż. Na ostrzu była wyryta czaszka.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Chyba miał racje...
- Ale skąd?
Zapytał
- Pokaż ranę
Powiedział. Po jakiejś chwili, powiedział:
- To musiało nadlecieć stamtąd
Pokazał na drzewa, z drugiej strony na ukos mojego domu
- Czemu?
Popatrzyłam na ranę
- Widać, z której strony się zaczyna
Powiedział. Wtem z innej strony nadleciał sztylet i zranił mi nogę. Daniel pobiegł w tamtą stronę, ale wrócił sam, bez niczego

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Zacząłem myśleć. Przywołałem całe te zdarzenie. Wszystko przeanalizowałem... Nagle coś zobaczyłem w tym wspomnieniu. Szybko wybiegłem na dwór. Dziewczyna wyszła na schody.
- Co robisz ?- spytała
- To nie on... - powiedziałem - jeśli staliśmy tuu... To on nie mógł trafić... Po pierwsze był daleko, a po drugie, jeśli z tamtąd patrzysz, to ja stałem przed tobą zasłaniając cię... Czyli broń nadleciała skądś indziej... - zacząłem się rozglądać
Luna?

Od Luny cd Daniel

Nie miałam na nic ochoty. Najbardziej, bym chciała stracić pamięć, jak Daniel
- Idę coś zjeść
Powiedziałam cicho i poszłam do małej kuchni. Miałam tam jeszcze trochę jabłek. Wzięłam jedno i ugryzłam. Teraz, byłam ciekawa jednego - dlaczego rzucił we mnie tym ostrzem? To był przypadek? Czy specjalnie? Nie wiem. Chciałabym, aby żył...

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Dziewczyna wyszła z wody i ubrała się. Poszliśmy do jej domu. Usiadłem na kanapie, wpatrując się w dziewczynę... A zapowiadała się dobra noc ? I co... Gdyby nie to możliwe że to by się nie stało... Marcus był jak mój brat, znaliśmy się od zawsze... I przez głupi wypadek, straciłem pamięć... Może coś ważnego mi mówił? Może coś jeszcze ważnego się wydarzyło ?
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Ale ja nie chcę
Powiedziałam
- Proszę
Powiedział i dał mi buziaka w policzek. Wyjęłam głowę z kolan. Kiwnęłam głową. Daniel pomógł mi wstać i wyszłam z wody

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Nie obwiniaj się za coś czego nie zrobiłaś... - powiedziałem
- Ale ja go zabiłam... Ty tego nie rozumiesz... ?!- powiedziała
- A zrobiłaś to celowo ?- spytałem ironicznie
- Niee.. Ale... - przerwałem jej
- No więc... Proszę chodź... - powiedziałem
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Przeziębisz się
Powiedział Daniel zdejmując bluzę
- Może i lepiej
Szepnęłam, a on nałożył na moje plecy bluzę. Kucnął przy mnie
- Lepiej chodź
Powiedział i złapał mnie za rękę
- Nie chcę
Mruknęłam nadal mając głowę schowaną w kolana

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Wołałem dziewczynę, ale nic się nie odzywała. W końcu dostrzegłem ją w jeziorze... Głowę miała schowaną w nogach. Podszedłem do niej i zdjąłem swoją bluzę.
- Przeziębisz się - powiedziałem
Luna?.

Od Luny cd Daniel

Weszłam do jeziora naga. Może i było zimne, ale nie obchodziło mnie. Poszłam bardziej nad wodospad. W oddali on się znajdował. Było nawet płytko. Usiadłam obok lecącej wody i zaczęłam płakać. Nie rozumiem tego. Zabiłam przyjaciela. To boli gorzej, niż sama rana. Obmyłam krwawą ranę. Nadal płakałam. Kucnęłam. Schowałam głowę z kolana, a dłońmi objęłam je. Usłyszałam Daniela, który mnie woła. Jednak się nie chciałam odzywać

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Dziewczyna wykrzyczała się i poszła gdzieś w las.
- Daniel... To jej wina - inni chłopcy przekonywali mnie.
- To było nie chcący - powiedziałem
- Daniel, zostaw ją... Wróć do nas - wtrącił się Alex
- Nie zostawię jej... Ja ją kocham... A z resztą po co mam do was dołączać, jak mi nawet nie wierzycie ??- spytałem
- Nie, że tobie nie wierzymy, tylko jej... - powiedział
- Czyli także mi...- powiedziałem - Odwalcie się już ode mnie !- krzyknąłem i pobiegłem w stronę lasu tam gdzie dziewczyna zniknęła mi z wzroku...
Luna?x

Od Luny cd Daniel

Nie mogłam ich słuchać. Zaczęli na siebie wrzeszczeć. Wszyscy chłopacy mnie obwiniali, tylko Daniel mnie bronił. W sumie po co? To była moja wina
- Kur*a! James! Myślisz, że nie wiem że go zabiłam?! Myślisz, że sama tego nie przeżywam?! Myślisz, że zrobiłam to celowo?! Nie tak miało być. Nie wiem po co on nawet we mnie celował! Nie myślałam, że go trafie!
Wykrzyczałam się i poszłam w las. Chłopaki jeszcze ze sobą dyskutowali. Ja postanowiłam przejść się nad jezioro i się umyć

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Przytuliłem ją.
- Będzie dobrze... - powiedziałem
Nagle z lasu wyszło parę chłopaków, a na ich przodzie stał James. Podszedł do mnie. Widać że też płakał... Przytulił mnie...
- Jest okay... - powiedziałem do niego
- Nie, nie jest... I to przez nią, zabiła go ! - krzyknął.
Chciał rzucić się na dziewczynę, ale zatamowałem mu drogę.
- To nie jej wina... - powiedziałem
- On był jak przybrany brat ! - dalej był wściekły, ale bardziej ze smutku...
- Myślisz że ja nie przeżywam tego ! On tez był dla mnie jak brat ! Umarł mi na rękach ! Myślisz że tylko ty będziesz cierpiał !!- wydarłem się na James'a.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Pocałunek jakoś nie pomógł. Odsunęłam się od niego i popatrzyłam mu w oczy. Nie czułam rany, ani krwi spływającej. Oczy miałam nadal we łzach. Wtuliłam się w jego klatkę i zaczęłam płakać
- Może nie chcący... Ale moja wina...

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Dziewczyna widocznie była wściekła na siebie.
- Luna, spokojnie... To było nie chcący... - powiedziałem.
Dziewczyna dalej nie uspokajała się. Więc podszedłem do niej, złapałem ją za ręce i pocałowałem.
Luna?

Nowa postać

Aleks

Od Luny cd Daniel

- Luna...
Usłyszałam drżący głos. Poznałam, że to Daniel
- Czego?
Zapytałam ostro. Położył rękę, na moim ramieniu. Nadal drżał
- Posłuchaj...
Usiadł koło mnie
- Zostaw mnie
Mruknęłam ze łzami i zwaliłam jego rękę z mojego ramienia
- Ale...
- Zostaw! Zabiłam go! Rozumiesz?!
Krzyknęłam całą zdenerwowana, drżącym głosem, ale także zrozpaczona. Nienawidziłam się

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Chwilę jeszcze siedziałem nad ciałem Marcusa. Potem wziąłem się w garść. Musiałem go jakoś godnie pochować. Znalazłem odpowiednie miejsce i pochowałem go. Wiedziałem że Luna tego nie chciała zrobić, wiem że to było nie chcący. Umyłem się z jego krwi i zacząłem szukać dziewczyny... W końcu ją znalazłem, siedziała zapłakana nad urwiskiem.
- Luna... - powiedziałem dalej drżącym głosem.
(Luna?)

Od Luny cd Daniel

Daniel długo nie wracał. Siedział w tych krzakach nie wiadomo po co. Wtedy, nie sądziłam, że przeze mnie
- Daniel?
Zapytałam kładąc mu dłoń i na ramieniu. On ją zwalił. Wtedy zobaczyłam Marcusa... nie żywego
- Kochałem go jak brata... A teraz umarł...
Płakał. Nie mogłam w to uwierzyć. Nie myślałam, ze go zabije. Nie tak miało być. Widziałam, że Daniel ma do mnie żal. Odeszłam od niego, a on nadal siedział przy nim. Uciekłam stamtąd. Zadałam Danielowi wielki ból... Zabiłam... Marcusa... Znałam go i sam był moim przyjacielem. W oczach pojawiły mi się łzy. Pobiegłam nad pewne urwisko. Nie żeby się zabić, ale żeby posiedzieć. Popatrzeć na ten zepsuty stary świat....

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Nic Ci nie jest ?- spytałem
- Wporządku... Przeżyję- powiedziała.
Kiwnąłem głową. Podszedłem w stronę krzaków. Zobaczyłem leżącego Marcusa. Dziewczyna miała bardzo dobrego cela, trafiła go prosto w szyję. Kucnąłem przy nim. Lekko podniosłem jego głowę.
- Marcus... Proszę nie rób mi tego - powiedziałem.
Oczy zaczynały robić się szklane.
- Pamiętaj... Kochałem cię jak własnego brata... - wyszeptał.
- Nie... Marcus, proszę nie rób mi tego, proszę...- nagle chłopak zaczął kaszleć i zadławiać się własną krwią. - Nie poddawaj się... Marcus... Marcus ?- w tym momencie chłopak umarł.
Zacząłem płakać, choć próbowałem powstrzymać łzy. Chłopak umarł na moich rękach, a ja cały we krwi, zapłakany, nie potrafiłem w to uwieżyć... Marcus nie żyje... Ręce zaczęły mi się trząść. Nie potrafiłem nic powiedzieć.
Luna?

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Od Luny cd Daniel

- Poczekaj
Powiedziałam. Zaczęłam szukać tych kółek, ale nie mogłam ich znaleźć...
- No gdzie one do chol*ery...
- Co jest?
Zapytał Daniel przerywając mi
- Nie mogę znaleźć tych kółek. Przy sobie mam jedno, a reszta nie wiem
- Może zgubiłaś?
- Albo leżą w banalnym miejscy
Mruknęłam
- Dobra, chodźmy. Jutro poszukam
Powiedziałam i wyszliśmy z domku. Wtedy dostałam czymś ostrym w ramię. Rana zaczęła mocno krwawić. Drugie kółko złapałam, inaczej by mi przecięło w gardło
- Tego szukałam
Mruknęłam pod nosem i gdy rzuciłam broń w stronę, z której leciała, usłyszałam jęknięcie

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Nie miałem pojęcia, że moja pamięć po tej historii nic nie przypomniała sobie.
- Dzięki... - powiedziałem - Chciałbym żeby moja pamięć powróciła- dopiwiedziałem
- Może odzyskasz... - powiedziała
Doszliśmy do jej domku. Wziąłem swoją maczetę, a ona inne pierdoły.
( luna)

Od Luny cd Daniel

- Nie koniecznie
Powiedziałam
- No to opowiadaj
- Ale szczerze?
- No raczej
- Tylko mnie nie oceniaj
Zagroziłam wskazującym palcem
- No opowiadaj
Lekko mnie szturchnął
- Dobra, ale słuchaj, bo drugim razem nie powtórzę
- Zamieniam się w słuch
- Trafiłeś do sierocińca jak miałeś trzy lata. Sprawiałeś ogromne problemy. Nikt nie mógł z tobą wytrzymać, prócz Marcusa i Jamesa. Byliście najlepszymi kumplami. Nie ukrywając, zakochałam się w tobie jak cię zobaczyłam. No ale nie miałam odwagi zagadać. Wtedy byłam strasznie nieśmiała. Ale wracając do ciebie... pokłóciłeś się strasznie z chłopakami i zniknąłeś na jakiś czas. Potem znowu wróciłeś, ale zamknąłeś się w sobie. Nie chciałeś z nikim gadać. Gdy nikogo nie było w sierocińcu, bo byli na wycieczce, ja zostałam... no dla ciebie. Nie chciałam byś się czuł samotny. I wtedy pierwszy raz się odezwałeś do kogoś, a ja pierwszy raz do ciebie zagadałam. A potem... no to ten domek i wogle
Skończyłam opowiadań
- Wspomnienia są piękne
Westchnęłam pod nosem

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Zaśmiałem się.
- Opowiedz mi jeszcze o sierocińcu... - powiedziałem
Szliśmy spokojnie. Dziewczyna spojrzała się na mnie...
- Nie chodzi ci o sierocińec... Tylko o siebie, czyż nie ?- piwiedziqła
Ta a chciałem w inny sposób to piwiedzieć.
- No dobra... Opowiesz mi o mnie ? I teraz to głupio brzwi.
Lunq?

Od Luny cd Daniel

- Ok
Powiedziałam z lekkim uśmiechem
- A ty jaką masz jeszcze broń?
Zapytałam
- Kilka noży i sztylety, a ty?
Spojrzał na mnie
- Sztylet... takie ostre kółka
Pokazałam je, bo nie znałam ich nazwy
- I paralizator
Dodałam
- Skąd?
Jak widać się zdziwił
- Heh. Od psiarni
Powiedziałam

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Wyciągnąłem papierosy i zapalniczkę. Wziąłem jednego i zapaliłem.
- Chcesz ?- spytałem
- No. - powiedziała i wzięła jednego.
Odpaliłem jej. Słońce zachodziło.
- Zostawiłem u ciebie moją maczetę... - powiedziałem - Może będziesz miała ochotę na nocne polowanie - spytałen
Luna?

Od Luny cd Daniel

Popatrzyłam na chłopaka. Przytaknął głową i uciekł
- Skoro cię chcą, to czemu cię szpiegują?
Zapytałam i odwróciłam się
- Tego jeszcze nie wiem
Powiedziałam ruszył za mną
- Dureń
Mruknęłam pod nosem. Daniel wytargał moje włosy

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Nie wiedziałem już co robić... Od wyjścia z budynku cały czas czułem że ktoś mnie obserwuje. Pewnie James wysłał kogoś za mną.
- Ktoś nas śledzi - powiedziałem cicho
- Kto ?- spytała
- Ktoś z ludzi James'a - powiedziałem
Poczułem w kieszeni nóż. Szybko wyjąłem go i rzuciłem nim. Miałem idealnego cela, gdyż trafiłem w kawałek bluzki chłopaka.
- Przekarz James'owi że jeszcze żyje i narazie nie mam zamiaru wrócić... I jak jeszcze kogoś wyślę za mną, lub Luną to zabije bez ostrzerzenia ! - krzyknąłem do chlopaka który stał z 40 metrów od nas przy drzewie.
Luna?

Od Luny cd Daniel

- No może i tak
Powiedziałam i ruszyliśmy dróżką w lesie
- A ty byś chciała do nich dojść?
Zapytał
- Po pierwsze, raczej by mnie nie chcieli
- Czemu?
- Większość uważa, że dziewczyny są słabe, a ja nie chcę nic udowadniać. Po drugie, wolę chyba być wolna... wiesz o co mi chodzi. A ty? Jeśli ty tak dojdziesz, to ja też
Powiedziałam i go przytuliłam. Nie chciałam go stracić - znowu

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Sam nie wiem... Mam teraz mętlik. James chce bym wrócił, a ja nie chcę cię zostawić...
- Przejdziemy się... To pomaga w myśleniu
- Jeśli miałbym znów do nich wrócić, to tylko z tobą... - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek - A ja dobrze widziałem że tamten chłopak cię podrywał... ?
- Można tak powiedzieć... Ja się dziwię że mu nie przywaliłeś
- Miałem taki zamiar, ale uwież nie chcę wrogów... Szczególnie tam.
Luna?.

Od Luny cd Daniel

Trochę długo czekałam na Daniela. Przy okazji gadałam sobie z tymi typkami
- Ja jestem Marcus, a to Alex
Przedstawili się
- Luna
Uśmiechnęłam się minimalnie
- Daniel to twój chłopak?
Zapytał
- Można tak to ująć
Wzruszyłam ramionami
- Mówię ci, ja jestem lepszy
Alex objął mnie ramieniem, a ja z obrzydzeniem zdjęłam
- Nie sądzę. Nikt nie pobije Daniela
Powiedziałam. Wtedy chłopak wyszedł z pokoju i chwycił mnie za rękę, zabierając mnie
- I co?
Zapytałam. Wszystko mi wytłumaczył
- Lepiej ci?
Zapytałam i go pocałowałam

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Wyszukiwałem wzrokiem jednej... Osoby i znalazłem. Przy jakiś drzwiach stało dwuch typków ( znowu  ). Podszedłem do nich.
- Co chcesz dzieciaku ?- spytał
- " Czemu każdy mnie nazywa dzieciakiem?" - pomyślałem - Ja przyszedłem do waszego szefa - powiedziałem
Pokazałem tatuaż. Kiwnęli głową i otworzyli drzwi.
- Ale ty sam - powiedział drugi
- Poczekaj - powiedziałem do Luny
Stałem na środku pokoju. Przy ścianie stało biurko, a przy nim James ( szef ). Nagle z niedowierzenia wstał i podszedł do mnie.
- To ty Daniel ?- spytał
- Takk ?- zdziwiłem się
- Jak miałeś wypadek myśleliśmy że nie żyjerz, ale jednak...
- Dobra nie przyszedłem tu, by znów do Was dołączyć... Potrzebuje odpowiedzi, na pytania, dotyczące mnie...
- Przemyśl tu Daniel... Brakuje nam Ciebie... No dobra słucham ?
- Gdzie moi rodzice ?
- Nieżyją...
- Okey... Dlaczego straciłem pamięć i skąd mam ten tatuaż ?
- Gdy miałeś z szestnaście lat, założyłem grupę... Która miała pilnować porządku... Byłeś najlepszy, najszybszy, najsilniejszy... Więc każdy z naszej grupy miał ten tatuaż... A po paru miesiącach miałeś wypadek, byłeś w śpiączce parę tygodni. Jak się przebudziłeś nic już nie pamiętałeś... Uciekłeś, trafiłeś do sierocińca, a potem gdy usłyszeliśmy że wybuchła wojna chcieliśmy cię z tamtąd zabrać... Ale spóźniliśmy się. A teraz tu jesteś i możesz być najlepszy - zakończył
Chwilę myślałem...
- Nie mogę...
- Dlaczego ? Daniel
- Mam kogoś... I muszę być przy niej... - powiedziałem - Ja już idę... Wrócę tu... Obiecuję.
Wyszedłem z pokoju i z budynku.
Luna?

Od Luny cd Daniel

Gdy byliśmy już trochę dalej od niego, powiedziałam:
- Mówiłam
- Miałam szczęście
Uśmiechnęłam się chytrze. Zaczęliśmy wchodzić do budynku. Kręciła się tam impreza
- To na pewno tu?
Zapytałam. Daniel zaczął się rozglądać
- Tak
Powiedział i zaczęliśmy się oglądać wokół

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Poszliśmy do jakiegoś budynku. Przy wejściu stał jakiś koleś.
- On nas nie wpuści... - zwątpiłem
- Spokojnie... Wpuści... Masz w końcu tatuaż.
Też racja, ale co to da...
- To nie plac zabaw dzieciaki, idzcie się pobawić tam dalej. - zakpił mężczyzna
Dziewczyna kazała mi się odwrócić i pokazać tatuaż. Gościu zrobił dziwnie zaskoczoną minę i wpuścił nas.
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Oczywiście
Powiedziałam i pomogłam mu wstać
- Tyle że od czego zacząć?
Zapytałam
- Może tak gdzie mnie karmili "narkotykami"
Powiedział i spojrzał przez wybite okno. Kiwnęłam głową i go pocałowałam, o czym ruszyliśmy w to miejsce

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Trochę zasłabłem. Czyli ja i Luna, byliśmy wcześniej razem ?? I na dodatek... To może wtedy zrobili mi ten tatuaż ?? Musiałem się czegoś więcej dowiedzieć. Powoli wstałem.
- Musisz mi pomóc... Może wiesz gdzie spotkam "ich" ?- spytałem
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Możliwe
Powiedziałam siadając na rozwalonym łóżku
- Co masz na myśli?
Podszedł do mnie
- Pamiętam to jeszcze. Marcus mi mówił, że jacyś kolesie, chcieli cię zaadoptować, ale nie mogli, bo się nie kwalifikowali czy coś takiego. Po tygodni podczas gdy mi pomagali budować domek, ty zostałeś, jednak udało mi się ciebie stąd zabrać. Potem w drodze powrotnej, ja już tu nie wracałam, na pożegnanie cię pocałowałam, bo ty nie miałeś odwagi
Ściszyłam głos, a potem znowu mówiłam normalnym tonem:
- Podobno tu nie wróciłeś, opiekunki były związane, a twój pokój cały rozwalony. Tego się dowiedziałam miesiąc później
Skrzywiłam się. Danielowi zrobiło się słabo, więc szybko go złapałam i położyłam go na ziemi i kucnęłam przy nim

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Mój pokój... Cały rozwalony, połowe rzeczy nie było... Okno wybite, szafka przewrócona i wszystko z niej wywalone... Ale nie wyglądało to tak jakby sama się przewróciła, ktoś czegoś szukał najwidoczniej.
- Czy tylko mi się wydaje czy ktoś próbował w moim pokoju coś znaleźć... ?- powiedziałem
- Każdy pokój jest rozwalony - powiedziała
- Ale w moim czegoś mi brakuje... - zacząłem czegoś szukać... Nie wiem czego, ale to mi wspomnienia mówiły
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Mój był obok
Powiedziałam i zaczęłam wchodzić po schodach
- Tylko uważaj
Ostrzegł. Weszłam na górę, a Daniel ze mną. Drzwi były rozwalone
- Pokój Vani, Gabi, Roxi, Diany, Jamesa, Marcusa...
Zaczęłam wymieniać
- I twój
Doszłam do jego pokoju
- Zgadłaś
Westchnął i weszliśmy do starego pokoju

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Zacząłem przypominać sobie wszystko. Chodząc po ruinach, przypominałem sobie urywki wspomnień.
- Mieszkałem tu... - powiedziałem
- Skąd wiesz ?- spytała dla pewności
- Pamiętam, każdą tą ścianę, każde te pomieszczenie... Mój pokój był na samej górze... - powiedziałem
Luna?.

Od Luny cd Daniel

Popatrzyłam na budynek. Dotknęłam ściany
- Tak
Westchnęłam. Daniel uważnie przyglądał się. Weszłam do środka, nie otwierając drzwi- bo ich nie było
- Pamiętam to wszystko dokładnie
Znowu westchnęłam i przytuliłam się Daniela, po czym wyszłam z budynku

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

- Wydaje mi się że kiedyś tu byłem - powiedziałem
- Z "kolegami" ?- spytała
- Nie należę do tamtej grupki - powiedziałem - A jak należałem... To już nie należe - powiedziałem
Doszliśmy do gigantycznej ruiny, wielkiego budynku.
- Czy to jest... Sierociniec ?- spytałem
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Byłaś tu kiedyś?
Zapytał Daniel
- Bardzo dawno. Miałam tu się spotkać z "rodzicami"
Pokazałam cudzysłów palcami
- I co?
- Zamiast nich zastałam swego wujka... pedofila
Przełknąłem ślinę
- Znaczy chyba wujka
Dodałam
- A ty tu byłeś?
Od razu zapytałam

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Chwilę jeszcze poleżeliśmy na piasku. Ubrałem się, dziewczyna także. Przejechałem ręką po moich włosach i postawiłem grzywkę w górę. Teraz dziewczyna prowadziła. Doszliśmy do innej części miasta... Była bardzo, bardzo zniszczona, więc nie dziwię się że nazywała się "ruinami".
Luna?

Od Luny cd Daniel

- Żyje?
Zapytałam bardziej sama siebie niż chłopaka otwierając jedno oko
- Z tego co wiem, tak
Uśmiechnął się. Położyłam się obok niego
- Idziemy potem pozwiedzać ruiny?
Zapytałam
- No dobra
Powiedział z uśmiechem. Położyłam głowę na jego klatce i patrzyłam w słońce

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Już nie dotykałem nogami, piasku i kamieni, teraz lekko płynąłem. Dziewczyna mocno się trzymała.
- Ehm... Możesz mnie, aż tak nie dusić ?- spytałem
Dziewczyna poluźniła chwyt. Nagle pod nogami poczułem wysoki, trochę chropowaty, duży kamień. Stanąłem na nim. Woda mi dosięgała do ramienia, a dziewczynie do szyji. Przytuliłem się do niej.
- Trzymaj się, wracamy... Nie chcę, żebyś się przeziębiła... - powiedziałem.
...
Spokojnie wróciliśmy na brzeg. Lekko zmęczony położyłem się na ciepłym piasku. Ręce miałem za głową. Słońce było jeszcze w górze. Lecz woda była chłodniejsza, niż przedtem.
Luna?.

Od Luny cd Daniel

Uśmiechnęłam się
- Obiecujesz?
Zapytałam i odsunęłam się delikatnie. Stykaliśmy się jedynie nosami i czołami
- Obiecuje
Powiedział. Trzymałam się jego nogami i dłońmi
- No dobra
Powiedziałam i go pocałowałam. On dalej się zanurzał, aż chyba stracił grunt pod nogami. Przytuliłam się do niego mocniej, zamykając oczy i mając brodę na jego ramieniu

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Zaśmiałem się.
- Pamiętaj o tych zasadach, jeśli jesteś ze mną w wodzie... - powiedziałem
Pocałowałem dziewczynę namiętnie, czymając ją w talii. Dziewczyna zawiesiła mi ręce na szyję, ja to wykorzystałem. Zacząłem powoli płynąć w coraz głębszą część jeziora.
- Emm... Daniel, może pamiętasz że ja nie umiem pływać ??? - zaczęła trochę panikować
- Spokojnie... Nie puszczę cię, obiecuję - powiedziałem trzymając Lunę mocno w pasie.
Luna?.

Od Luny cd Daniel

Nabrała powietrza, a Daniel wciągnął mnie pod wodę i pocałował. Nasze słowy unosiły się pięknie w wodzie. Uśmiechnęłam się, a chłopak wyciągnął mnie na powietrzne
- Chyba zapamiętam
Powiedziałam uśmiechając się
- Druga lekcja. Nie bój się... ale mnie możesz
Powiedział i uśmiechnął się łobuzersko

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Ściągnąłem koszulkę, a następnie spodnie i trampki. Wskoczyłem do wody na główkę. Po chwili wynurzyłem się obok dziewczyny.
- Pierwsza lekcja - powiedziałem - Ufaj wodzie, ale mi w wodzie... Niee... - zaśmiałem się i wciągnąłem dziewczynę pod wodę. Pocałowałem ją lekko.


(Luna)

niedziela, 11 stycznia 2015

Od Luny cd Daniel

Uśmiechnęłam się
- Ok, ale nauczysz mnie ływać
Zgodziłam się. Wyszłam na dwór. Dawno nie miałam styczności z wodą, więc może ode mnie trochę jeb**. Czas się umyć. Za mną stanął Daniel i razem zeszliśmy po poręczy zjeżdżając po niej
- Nie umiesz pływać?
Zapytał zdziwiony
- Tylko mnie nie oceniaj
Powiedziałam z lekkim uśmiechem
- Którędy?
Zapytałam. Daniel mnie poprowadził. Rzeczywiście, było jeziorko. Sprawdziłam wodę
- I jak?
Zapytał Daniel
- Trochę zimna, ale można pływać
Powiedziałam zdejmując koszulkę, a potem spodnie i w bieliźnie wskoczyłam pierwsza do wody
- Idziesz?
Krzyknęłam i stojąc w wodzie. Musiał mnie nauczyć pływać, bo nie zejdę z tego tematu, do póki mnie nie nauczy

<Daniel?>

Od Shelby cd Thomas

Marckall chciał podejść do Thomasa, ale zagrodziłam mu drogę.
- Odsuń się. - usłyszałam.
- Jeszcze jeden krok i pożałujesz. - zagroziłam.
- Ciekawe co mi zrobisz. - zaśmiał się Marckall.
- Nie chcesz wiedzieć. - warknęłam.
W tym momencie za ludźmi Marckall pojawił się Ishaan.
- Broń na ziemię. - krzyknęłam. - I spi***alać mi stąd!
Spojrzałam w stronę snajpera i zobaczyłam, że przygotowuje się do kolejnego strzału. Na szczęście udało mi się uniknąć strzałki, która utkwiła w reku Marckalla.
- Chyba masz pecha. - zdążyłam powiedzieć zanim odpłynął.
***
Obserwowałam śpiącego Thomasa. W pewnym momencie chłopak nieznacznie się poruszył i otworzył oczy, na co Deveshee zareagował nieopisaną radością.

Thomas?

Od Thomasa cd Shelby

Podszedłem do dziewczyny i Marckalla.
- Ja go szukam... A jeśli chodzi o tą truciznę to nie ja... - powiedział
- Dlaczego mnie szukasz ? - wtrąciłem się
- Thomas Darkse... Hmm... We własnej osobie. Może doszły cię plotki, ale ja zawsze zbieraj najlepszych, a ty jesteś mi potrzebny - powiedział
- I dlatego twój człowiek, mnie o mały włos nie zabił, a potem rzucił we mnie pie******ym nożem z trucizną ?? - spytałem trochę głośniej
- Jak już mówiłem... Ja zawsze dostaje to co chcę. - odpowiedział
Nagle ruszył dziwnie ręką. Po sekundzie na dachu zobaczyłem snajpera. Który celował prosto we mnie. Po minucie dostałem w szyję szczałką usypiającom.
- To jakieś żarty - powiedziałem i upadłem.
Po paru sekundach zasnąłem i tylko zobaczyłem uśmiech Marckalla.
Shelby?

Od Shelby cd Thomas

Ishaan jak zwykle zniknął z pola widzenia. Odłożyłam łuk na ziemię.
- Miałeś przyjść sam. - zwróciłam się do Marckalla.
- Ty też nie jesteś sama. - odparł.
Westchnęłam.
- To po co tu przyszedłem? - Spytał Marckall dając swoim ludziom znak, żeby się wycofali.
- Mamy do ciebie pytanie, może dwa. - powiedziałam. - Po pierwsze, dlaczego szukasz Thomasa Darkse'a? Po drugie kto handluje tą pie***oną niebieską trucizną?

Thomas?

Od Daniela cd Luna

- Hmm... Masz ochotę po pływać ?- spytałem z uśmiechem
- No nie wiemm... - zaczęła
- Jak szedłem tu widziałem fajne jezioro... A zobacz jaka jest ładna pogodaa... - powiedziałem przerywając jej
Podszedłem do okna. Słońce świeciło, na dworze ciepło, ani jednej chmurki na niebie... Idealna pogoda na pływanie.
Luna?

Od Thomasa cd Shelby

Wstałem dość późno. Ogarnąłem się, przekąsiłem coś na szybko. Zabrałem swoje noże, a także łuk z kołczanem. Ruszyłem w umówione miejsce, oczywiście wilczek pognał za mną. Gdy zobaczyłem Shelby podszedłem go niej. Ona szybko się od wróciła i wycelowała we mnie.
- Ej no... Spokojnie, to ja. - powiedziałem
- Sorki, myślałam że to ktoś od Marckall'a - powiedziała
- O wilku mowa - powiedziałem zauważając idącego Marckalla z sześcioma innymi osobami, a w tym czasie Deveshee spojrzal się na mnie dziwnym zwrokiem
( shelby)

Od Luny cd Daniel

Zasnęłam. Spałam chyba do południa. Śniło mi się, że lecę. Czarna nicość i spadam w dół. Obudziło mnie rąbnięcie czegoś o ziemie. To byłam ja. Obudziłam się na ziemi. Jak widać Daniel też to usłyszał, bo się obudził
- Co jest?
Zapytał pomagając mi wstać
- Śniło mi się że lecę w czarną nicość
Wytłumaczyłam
- Dobrze ci się spało?
Dodałam
- Może być
- To co dziś robimy?
Zapytałam rozciągając się

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Hmmm... Zmienić temat ? Tylko że na jaki... Nie mam pojęcia.
- Czyy.... Czyyy... Dobra nie mam pojęcia na jaki temat zmienić, naszą rozmowe... - przyznałem się
Cisza... Luna nic nie mówi. Spojrzałem się na nią, a ona śpi. Zasnęła mi na kolanach. Lekko przełożyłem jej głowe na kanapę i przykryłem kocem. Mi się nie chciało spać. Usiadłem na fotelu obok niej i patrzałem jak słodko śpi. Po paru godzinach, nic nie robienia zasnąłem... Choć był już ranek.
(Luna)

Od Luny cd Daniel

Dotknęłam tatuażu Daniela
- Kiedyś go widziałam
Powiedziałam przymrużając oczy. Widziałam go kiedyś
- Jak mieszkałam w sierocińcu, ktoś przyszedł z takim tatuażem i zabrał właśnie tego Daniela. Potem w lesie go widziałam tego samego i całą bandę. Słyszałam coś, że ten tatuaż pokazuje, kto należy do bandy
- Ale ja do nich nie należałem
- Podobno jeszcze oznaczał, ze jadłeś narkotyki
Daniel ucichł
- To możliwe
Westchnął
- Dobra, zmieńmy temat
Powiedziałam zamykając oczy, a on nadal bawił się moimi włosami

<Daniel?>

Od Daniela cd Luna

Próbowałem sobie przypomnieć, ale na nic...
- Nie wiem czy to byłem ja... Jak miałem z szestnaście lat straciłem częściowo pamięć. Pamiętam tylko z przeszłości straszny moment... Spałem, gdy nagle któś mnie obudził, był to jakiś facet. Czułem się jakbym nie miał siły nic zrobić. Złapał mnie za ramię i wyciągnął z łóżka... Potem zabrał mnie do jakiegoś pokoju, wciskał mi jakieś tabletki... Ja oczywiście protestowałem, wypluwałem. Przyszło paru mężczyzn, którzy przytrzymali mnie i w końcu wcisnął mi te leki. Zamknęli mnie w ciemnym, małym, pustym pokoju... Bez żadnego okna, tylko ja i żelazne drzwi z malutkim okienkiem odsuwanym. Po paru dniach bez jedzenia, picia... Przyszedł ten sam mężczyzna, wziął mnie do innego pokoju. Ja już nawet nie miałem siły się opierać. Nie mam pojęcia dlaczego, ale zrobili mi tatuaż... Na szyi z tyłu. Przedstawiający triade. - lekko odwróciłem się by dziewczyna zobaczyła
- Po paru dniqch wypuścili mnie. No i tyle pamiętam... No oczywiście tyle z przed utracenia pamięci. - wydusiłem z siebie wszystko
Luna?