- Cześć. - odpowiedziałam.
Thomas odszedł, a ja zostałam wciąż czekając na powrót Ishaana. Po godzinie, może dwóch, tygrys wrócił niosąc w pysku martwego zająca. Zaśmiałam się kiedy położył go obok mojej torby.
- Dzięki. - powiedziałam uśmiechając się do Ishaana.
Kiedyś to ja polowałam, żeby Ishaan miał co jeść, a teraz to on poluje dla mnie.
- Wracamy? - spytałam, głaszcząc tygrysa.
W odpowiedzi usłyszałam tylko pomruk niezadowolenia.
- No chodź. - zero reakcji. - Olej, jak chcesz. Ja wracam do domu.
Wstałam, zabrałam swoją torbę i zająca po czym skierowałam się w stronę miasta. Po drodze do domu mijałam starą, opuszczoną fabrykę. Zdziwiłam się widząc, że ze środka zniknął praktycznie cały bałagan. Zastanawiałam się, czy to Thomas doprowadził fabrykę do takiego stanu. Po chwili moje podejrzenia się potwierdziły. Zobaczyłam Thomasa wychodzącego z budynku, a po chwili zobaczyłam też jego wilczka. Thomas chyba mnie zauważył, bo szedł w moją stronę. Mniej więcej w połowie drogi zaczął się śmiać.
- Co ty zrobiłaś temu biednemu zajączkowi? - spytał nadal się śmiejąc.
Spojrzałam na zająca i dopiero teraz zobaczyłam dlaczego Thomas się śmieje. Zając był cały zakrwawiony, ale i tak ślady zębów Ishaana były świetnie widoczne. Ogólnie rzecz biorąc nie był to najprzyjemniejszy widok.
- Ja? Nic. - odparłam.
Thomas?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz