Spojrzałem śmiejąc się w strone dziewczyny. Jej zajączek, chyba już nawet do zjedzenia się nie nadawał. Cały zmartretowany i pogryziony. Widać było że tygrys na nie polował. Po chwili ujrzałem że z ciała zająca wypada niebieska maź.
- Jeśli chcesz by twój tygrysek przeżył te noc to lepiej go zawołaj i podaj mu odtrutke - powiedziałam
- Co ?- spytała zdziwiona
Wyrwałem z jej ręki zająca i pokazałem jej niebieską maź.
- Zatruty... Na większe zdobycze. Ktoś dobrze to wykombinował, wszył zającowi do brzucha pigułki z trucizną i puścił go wolno. Zającowi nic nie było bo pigułki były schowane strzelnie, ale twój tygrys napadając na zająca przegryzł je. - szybko wywnioskowałem. Wyciągnęłem z kieszeni małą buteleczke zamkniętą z odtrudką. Zawsze miałem go przy sobie, jak by co. Podałem dziewczynie.
(Shelby)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz