- No cóż... Chciałem pomóc - powiedziałem
- No to masz pecha... Wracaj do swojej mamusi i poskarż jak smutno Cię potraktowano - powiedziała dziewczyna
Spojrzałem morderczo na dziewczynę. Złapałem ją szybko za nadgarstek i podniosłem.
- Uważaj co mówisz! - krzyknęłem
- Puszczaj mnie!
Puściłem dziewczynę, zdejmując kaptur i okulary. Dziewczyna dziwnie spojrzała na mnie, choć nie dziwiłem się dlaczego. Moje oczy miały kolor krwistej czerwieni. Od wróciłem się i już powoli ruszyłem gdy nagle dziewczyna zawołała.
- stój! - krzyknęła
Natychmiast od wróciłem się.
- Co?
(Shelby)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz