Wróciliśmy godzine później do domu. Sarna była zdrowa i przygotowana, do jedzenia. Widziałem ja dziewczyna szybko połyka jakieś tabletki, ale nie pytałem się i nie zwróciłem szczególnej uwagi na to. Thomas usiadł na kanapie, a ja jak to zawsze podszedłem do Luny. Objąłem ją chlodnymi dłonmi w talii, i musnąłem lekko jej usta mą wargą. To chwile trwało, a nasze "muśnięcie" zmieniło się w pocałunek. Po paru minutach usłyszelismy głos chlopaka.
-Ehem... Zakochani.... Ktoś idzie - powiedział stojąc obok okna.
- Odsuń się - powiedziłem i lekko spojrzałem w okno.
Naszczęście to był tylko Alex, niosący jakąś paczke.
Luna? ( tableteczki)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz