Chłopaki zajęli się mną. Opatrzyli mi rany i podali różne środki, znieczulające. Czułem się lepiej. Dziewczyna nie wracała. Próbowałem wstać, ale zatrzymał mnie Alex.
- Ja pójdę - oznajmił
Wrócił po paru minutach z Luną. Napoczątku się przeraziłem że nie żyje, lecz była tylko nie przytomna. Opatrzyłem jej nie które rany. Siedzieliśmy wszyscy na kanapie... Wreszcie koniec... Już nie ma ich... Mamy wreszcie święty spokój. Dziewczyna się przebudziła, także dostała środki znieczulające.
Luna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz