Obudziłem się gdzieś popołudniu... Ledwo usiadłem na kanapie, a łeb zaczął mnie boleć, jakby oberwał kamieniem. Udało mi się dojść do kuchni. Zerooo tabletek... Ohh... Los się na mnie uparł... Usiadłem z powrotem na kanapie i schowałem głowe w rękach...Moje włosy były wywinięte w każdą stronę...Nogawka u spodni spalona ??? Co ja robiłem ?? Bluzka, lekko z krwi... Pewnie mojej... Oh... Znów narastający ból, pragnienie... Suszyło mnie strasznie. Nagle drzwi się otwarły i weszła ( także w fatalnym stanie ) Luna... Czyżby spała na dworze?
- Nie masz nic do picia, ani żadnych tabletek - burknałem
Luna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz