Lekko uśmiechnąłem się. Lecz tylko na chwile, nie potrafiłem się usmiechać... Skoro Lunie i Thomasowi coś groziło. Mam jeszcze dwa dni na wyjechanie. Ktoś najwidoczniej chce się mnie pozbyć. Narazie poczekam i upewnie się że oni są bezpieczni. Przebrałem się i poszedłem się położyć, Luna położyła się obok mnie. Szybko zasnąłem. Przez całą noc miałem koszmary, rzucłem się po łóżku, wierciłem, krzyczałem.
- Nie !- krzyknąłem i się obudziłem
- Daniel... Spokojnie, jestem tu - powiedziała Luna
Mój oddech zaczął spowalniać. Usiadłem na łóżku, przeczesałem włosy ręką.
Luna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz