Nie mogłam mu jakoś uwierzyć. Złapałam go za rękę wstając, ale on zdążył otworzyć drzwi
- Proszę
Szepnęłam. Już nie kryli się w krzakach, teraz stali pod moim domem, nadal gotowi. Mieli zakryte twarze. Gdy ich zobaczyłam normalnie serce stanęło mi w gardle. Było ich siedmiu. Niektórzy patrzyli na mnie, a niektórzy na Daniela
<Daniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz