Obudziłam się w środku nocy. Coś nie dawało mi spać. Usłyszałam jęczenie Daniela. Gdy wyszłam z łózka, uchyłkiem drzwi zobaczyłam co się dzieje. Chciałam zacząć krzyczeć, ale się powstrzymałam. Weszli do domu, a ja schowałam się na suficie, gdzie były belki. Na szczęście mnie nie widzieli. Daniela zabrali. Przemknęłam obok ich nosa i znalazłam się w lesie. Wiedziałam, że to będzie pułapka. Wiedziałam gdzie są, ale musiałam mieć plan. Chciałam znaleźć Jamesa, żeby mi pomógł, ale mafia mi zagrodziła drogę
~~Sukin***
Pomyślałam o moim wujku. Dla niego to jest świetna zabawa, dla mnie i Daniela i innych, to walka o życie. Widziałam jak niektórzy kłócą się z bandą Jamesa. Postanowiłam działać sama. Jeśli dałam rady uciec z ich budynku, to uda mi się tam włamać
Nie czekając ani chwili dłużej, poszłam do domku, przed którym były jakieś zdjęcia. Przedstawiały Daniela... poharatanego.
~~Będzie dobrze. Dasz radę tak jak ja
Powiedziałam sobie w myślach, by dodać mi otuchy. Weszłam do domu. Stamtąd zabrałam mój sztylet, paralizator i kilka tych kółek. Ruszyłam w stronę budynku. Po drodze widziałam jak niektórzy taszczą w krwi Jamesa, Alexa i Sama. Zacisnęłam pięści. Gdy oni otworzyli drzwi, szybko rzuciłam sztyletem, który zaklinował się między ścianą, a drzwiami.Inaczej bym nie weszła. Gdy tylko otworzyłam drzwi, usłyszałam całą czwórkę
<Daniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz