Rano się obudziłem... James i Will spali. Thomas spał. Luna pewnie gdzieś poszła. Na stoliku był chleb i jakieś mięso. Podzielone na dwie części. Pewnie dla mnie i Thomasa. Obudziłem lekko chłopca.
- Zjedz śniadanie...- powiedziałem
Chłopiec nie przeczył i zaczął jeść. Ja też troche poskubałem, ale nie byłem głodny... Byłem nadal blady i widać po mnie było zmęczenie.
- Daniel ? Dlaczego nie możesz ruszać się z kanapy ?- spytał chlopiec
- Yh.. Rana, krwotok, choroba... Tak w skrócie - powiedziałem
- Aha...
- Spróbuje Jamesa przekonać byś został dużej, skoro nawet nie wiesz gdzie jesteś.- powiedziałem
- Dziękuje - odpowiedział
Luna przyszła.
- Daniek... Prawie nic nie zjadłeś ? Musisz jeść - powiedziała
- Nie chcę...- zalozyłem ręce na krzyż jak dzieci robią "focha".
Luna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz