środa, 14 stycznia 2015

Od Daniela cd Luna

Pocałowałem ją w policzek. Wyszedłem na zewnątrz. Dziewczyna została w domku. Było ich siedmiorgu. Każdy miał zakrytą twarz i każdy miał broń, lub nóż w ręku. Nie powiem że się nie bałem, bo serce waliło mi jak opętane, ale nie poddawałem się.
- Kto was przysyła ?- spytałem
- A co cię to obchodzi !... Wychodź Luna !! - zwrócił się jeden z nich w stronę domku.
Nagle podszedło do mnie dwuch. Jeden złapał mnie za ręce, a drugi przywalił w brzuch. Zacząłem się wyszarpiwać, to przyszło dwuch kolejnych. Czy to tak miało być... Jeden z nich przywalił mi w twarz, z pięści. Lekko poleciał mi krew z nosa.
- Luna !!! Mamy twojego chłoptasia !!! Wychodź !!- krzyczęli
- Nie słuchaj ich !!- krzyknąłem
Od razu dostałem cios w brzuch. Dwoje trzymało mnie za ręce, a drudzy stali obok.
Luna?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz