Zerwałem się z ziemi w stronę Luny. Wyciągnałem zza pleców nóż i podciąłem jednemu gargło. Trzech ruszyło na mnie, a reszta gdzieś ciągnęła dziewczynę. Zaczęli specialnie ze mną walczyć i odciągać od dziewczyny... W końcu zostałem, ja jeden na jednego... Byłem już zmęczony, poraniony, ale nie mogłem się poddać. Udało mi się obezwladnic przeciwnika.
- Gdzie oni poszli !!! - krzyknąłem do niego
- Pf... Myślisz szczeniaku że ci powiem - odparł z sarkazmem
- Koleś ja nie żartuje... Gdzie ją zabieracie !!!!- wrzsnąłem do niego wściekły
- Nie znajdziesz jej... - odparł
Wiedziałem że nic nie powie... Podciąłem nu także gardło i ruszyłem minimalnymi śladami grupy. Bałem się o nią i to bardzo... Ciągle w głowie pojawiały mi się najgorsze obawy... Zabije ich jeśli skrzywdzą ją, przyrzekam zabiję każdego kto ją skrzywdzi! Nagle ślady urwały się. Spanikowałem...
- A teraz w która stronę ?! Myśl Daniel myśl !!! Przecież znajdziesz ją !!! - krzyczałem sam do siebie
Luna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz