- Nie trzeba przenocuje na drzewie... - odparłem
- wykonałeś kawał dobrej roboty... Nalegam - przekonywała mnie
- No dobrze... Jeśli tak bardzooo nalegaszzz - zaciągnąłem się i przuściłem dym z ust. Skączyłem paliś skręta i wstałem razem z Luną. Weszliśmy do jej domku. No teraz posprzątany, naprawiony eygląda jakoś takoś.
- Masz ochotę jeszcze się przejść ?- spytałem
Akurat kończył się zachód słońca i zaczynały gwiazdym migotać na niebie.
Luna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz