Przespałem noc na drzewie. Rano usłyszałem jak ktoś idzie, szelest liści i łamanie się małych gałązek. Nóż przez całą noc znajdował się w mojej ręce. Zeskoszyłem z drzewa... Przede mną stała Luna. Nawet się lekko ucieszyłem że widzę ją.
- Hej - powiedziałem
- Hej... Spałeś na drzewie ?- spytała
- Tak, a ty ?- zapytałem
- Na murku.- odpowiedziała
Wyciągnąłem z kieszeni skręta i podpaliłem.
- Palisz ?- spytałem zaciągając się
Dym wyleciał mi nosem. ( oczywiście zrobiłem to specialnie). Oparłem się o drzewo.
(Luna?)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz