Odwzajemniłem pocałunek. Po chwili przezstaliśmy, ale nasze twarze były nadal obok siebie, lekko dotykając się nosami.
- No dobrze. Zostanę - usmiechnąłem się
Dziewczyna wyglądała na dość szczęśliwą.
- Przejdziemy się gdzieś ?- spytała
- Nie dawno po przybyciu do tego miasta, pracowałem na taki moim projektem... Jeśli się zgodzisz to możemy tam iść - powiedziałem
- "Tam" ? To miejsce ?- spytała zaciekawiona
- Tak jakby... Zobaczysz - powiedziałem - Przyjdź za 30 minut pod fabrykę - dopowiedziałem
***
Nie dawno znalazłem w mieście park... Tak jakby park. Dawne metro, a raczej ruina metra zatosła i zmieniła się na coś cudownego... Dziewczyna przyszła po 30 minutach, jak kazałem. Zawiązałem dziewczynie oczy.
***
Staliśmy przed wejściem. Odkryłem dziewczynie oczy.
Weszliśmy do środka. Pare korytarzy metra była zawalona, choć jeden przetrwał. Szliśmy długo po ziemią, ale wreszcie doszliśmy.
Nie wiadomo gdzie to się znajdowało, ale było tam przepięnie.
- Kiedyś znalazłem te miejsce jak byłem mały, potem o nim zapomniałem. W końcu znowu je znalazłem - powiedziałem
( shelby)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz