Przytuliłem ją.
- Będzie dobrze... - powiedziałem
Nagle z lasu wyszło parę chłopaków, a na ich przodzie stał James. Podszedł do mnie. Widać że też płakał... Przytulił mnie...
- Jest okay... - powiedziałem do niego
- Nie, nie jest... I to przez nią, zabiła go ! - krzyknął.
Chciał rzucić się na dziewczynę, ale zatamowałem mu drogę.
- To nie jej wina... - powiedziałem
- On był jak przybrany brat ! - dalej był wściekły, ale bardziej ze smutku...
- Myślisz że ja nie przeżywam tego ! On tez był dla mnie jak brat ! Umarł mi na rękach ! Myślisz że tylko ty będziesz cierpiał !!- wydarłem się na James'a.
Luna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz