wtorek, 13 stycznia 2015

Od Daniela cd Luna

- Nic Ci nie jest ?- spytałem
- Wporządku... Przeżyję- powiedziała.
Kiwnąłem głową. Podszedłem w stronę krzaków. Zobaczyłem leżącego Marcusa. Dziewczyna miała bardzo dobrego cela, trafiła go prosto w szyję. Kucnąłem przy nim. Lekko podniosłem jego głowę.
- Marcus... Proszę nie rób mi tego - powiedziałem.
Oczy zaczynały robić się szklane.
- Pamiętaj... Kochałem cię jak własnego brata... - wyszeptał.
- Nie... Marcus, proszę nie rób mi tego, proszę...- nagle chłopak zaczął kaszleć i zadławiać się własną krwią. - Nie poddawaj się... Marcus... Marcus ?- w tym momencie chłopak umarł.
Zacząłem płakać, choć próbowałem powstrzymać łzy. Chłopak umarł na moich rękach, a ja cały we krwi, zapłakany, nie potrafiłem w to uwieżyć... Marcus nie żyje... Ręce zaczęły mi się trząść. Nie potrafiłem nic powiedzieć.
Luna?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz