Poszliśmy do jakiegoś budynku. Przy wejściu stał jakiś koleś.
- On nas nie wpuści... - zwątpiłem
- Spokojnie... Wpuści... Masz w końcu tatuaż.
Też racja, ale co to da...
- To nie plac zabaw dzieciaki, idzcie się pobawić tam dalej. - zakpił mężczyzna
Dziewczyna kazała mi się odwrócić i pokazać tatuaż. Gościu zrobił dziwnie zaskoczoną minę i wpuścił nas.
Luna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz