Daniel wyszedł na schody. Westchnęłam i ruszyłam za nim
- To nie twoja wina i się ze mną nie kłoć
Powiedziałam i usiadłam obok niego na schodku
- No nie wiem
Powiedziałam z lekkim uśmiechem. Podał mi papierosa i zapalił od swojego. Wtedy przeszedł przeze mnie dziwne pytanie
- Daniel...
Zanucił, żebym powiedziała o co chodzi
- Dlaczego... mnie wtedy pocałowałeś? - zapytałam i pojawił mi się na twarzy leciutki rumieniec
<Daniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz