Chyba miał racje...
- Ale skąd?
Zapytał
- Pokaż ranę
Powiedział. Po jakiejś chwili, powiedział:
- To musiało nadlecieć stamtąd
Pokazał na drzewa, z drugiej strony na ukos mojego domu
- Czemu?
Popatrzyłam na ranę
- Widać, z której strony się zaczyna
Powiedział. Wtem z innej strony nadleciał sztylet i zranił mi nogę. Daniel pobiegł w tamtą stronę, ale wrócił sam, bez niczego
<Daniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz