Zacząłem myśleć. Przywołałem całe te zdarzenie. Wszystko przeanalizowałem... Nagle coś zobaczyłem w tym wspomnieniu. Szybko wybiegłem na dwór. Dziewczyna wyszła na schody.
- Co robisz ?- spytała
- To nie on... - powiedziałem - jeśli staliśmy tuu... To on nie mógł trafić... Po pierwsze był daleko, a po drugie, jeśli z tamtąd patrzysz, to ja stałem przed tobą zasłaniając cię... Czyli broń nadleciała skądś indziej... - zacząłem się rozglądać
Luna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz