Wstałem dość późno. Ogarnąłem się, przekąsiłem coś na szybko. Zabrałem swoje noże, a także łuk z kołczanem. Ruszyłem w umówione miejsce, oczywiście wilczek pognał za mną. Gdy zobaczyłem Shelby podszedłem go niej. Ona szybko się od wróciła i wycelowała we mnie.
- Ej no... Spokojnie, to ja. - powiedziałem
- Sorki, myślałam że to ktoś od Marckall'a - powiedziała
- O wilku mowa - powiedziałem zauważając idącego Marckalla z sześcioma innymi osobami, a w tym czasie Deveshee spojrzal się na mnie dziwnym zwrokiem
( shelby)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz