środa, 7 stycznia 2015

Od Thomasa cd Shelby

Uśmiechnąłem się.
- Mam dużo ci do pokazania... Ale jest jedna jeszcze rzecz najważniejsza... - powiedziqłem
Pociągnąłem dziewczynę. Poszliśmy przez miasto, aż doszliśmy do pewnego lasu. Ten las był inny od reszty lasów. Był tak gęsty, że dołem nie dało się przejść... Nawet zając lub kot miał z tym problem. Na skraju lasu rusł wielki rozłożysty dąb. Wyjąłem zza pleców dwa noże.
- Poczekaj - powiedziałem
Wspiąłem się na drzewo, na którym ( głęboko w koronie drzewa, nie widocznie ) była drewniana kładka. Zrzuciłem na dół drabinke sznurową. Dziewczyna weszła po niej na góre... Tak jak mówiłem:
Wyobraź sobie, stary, bardzo gęsty las. Przez którego nie dało się przejść. Każde drzewo miało ogromnie liściaste korony. Na których znajdowały się drewniane mostki. Każde drzewo było połączone, drewnianym mostkiem, liną, drabinką, lub po prostu (tak jak w parku linowym ) takimi zjerzdżalniami linowymi.
- Witaj w moim "domku" na drzewach... - powiedziałem
- Łoł... - wydusiła z siebie
Przeszliśmy po paru drzewach i doszliśmy do drewnianego domku. Gdzie były ławki, stolik, szafki, różne stare gazety, no i broń. Proce, nożyki, własno ręcznie robiony, mały łuk. Taki świat małego chłopca.
- Z kolegami zbudowaliśmy to... Te miejsce uratowało mi życie... Gdy zaczęli bombardować nasze miasto, wszyscy ludzie uciekli na południe... Bo ten las jest jak mur, przez który nie da się przejść.Ja właśnie w tedy z siostrą bawiliśmy się ty... Bombowce nie zauważyli naszego domku, bo koronydrzew były wysokie i gęste. Widzieliśmy na własne oczy jak nasze miasto przechodzi w gruz. Potem siostra zniknęła, a ja poszedłem jej śladami... - zakończyłem historie - Przynudzam cię, co nie ?- zapytałem
Shelby?rozpisałam się

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz