Uśmieachnąłem się i także pocałowałem dziewczynę, lecz teraz w usta. Dość namiętnie... Po chwili spojrzałem na horyzont, słońce zachodziło.
- Musimy się zbierać... Bo nie przejdziemy przez metro po ciemku... - powiedziałem i zjechałem po linie na dół
- Musimy ?- spytała
- Jutro jak coś tu wrócimy... - powiedziałem
- Jutro to przychodzo Marckall - powiedziała
- Zapomniałem.. To jak on sobie pójdzie - odpowiedziałem
Dziewczyna zeszła po drewnianej drabince.
(Shelby)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz