Odbudziłem się w jakimś ciemnym pokoju, zwiazany na krześle. Jeszcze bolała mnie głowa. Nagle szybko rozejrzałem się po pokoju... Nie było Luny... Próbowałem się wyrwć, ale na nic, sznór był mocno zaciśnięty. Nagle ktoś przyszedł do pokoju. Jakiś facet, w pasku u spodni miał nóż... I klucze... Podszedł do mnie i zerwał mi z ust taśmę. Uśmiechnął się dziwnie do mnie.
- To co koleszko... Nie wyszło ci chronienie, swojej dziewczynki... - powiedział
Próbowałem się wkurzony wyrwać.
- Gdzie ona jest ?!- krzyknąłem
- A co ciekawy... Hmmm... Nie powiem ci... - usiadł mi na kolanach i złapał mnie za buzie. - Szkoda by było zmarnować taką twarzyczkę... - powiedział i zaśmiał się psychicznie.
- Odwal się !- krzyknąłem i plunąłem mu prosto w twarz.
Ten się wkurzył i złapał mnie za szyję i zacisnął mocno uścisk. Przez chwile nie potrafiłem nabrać powietrza, ale w idealnej chwili poluźnił uścisk. Wziąłem szybko gwałtowny wdech.
- Czego chcesz ode mnie ?- spytałem już ciszej
- Czego ja od ciebie chcę... Hmm ??... - zaczął myśleć
Ja w tym czasie rozwiązywałem sznór. Po chwili moje ręce były wolne. Szybko uderzyłem gościa i wyciągnąłem mu nóż z paska, a także klucze. Podciąłem mu gardło i wybiegłem z pokoju. Nagle zobaczyłem lekko uchylone drzwi. Powoli i cicho otworzyłem je. Znajdowała się tam Luna ( naga ? ) i jakiś gostek, stojący tyłem do drzwi. Wykorzystałem to i podciąłem mu szybko gardło. Podałem dziewczynie, lekko przestraszonej ubrania.
- Jesteś cała?- spytałem jak się dziewczyna ubrała
Luna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz